| ||
|
Widzisz wypowiedzi wyszukane dla słów: Tara Kielce
|
| Szukaj:Słowo(a): Tara Kielce |
Ale niektórzy mają ten next hop całkiem daleko... traceroute to 10.0.0.1 (10.0.0.1), 30 hops max, 38 byte packets |
[Adresy w nagłówkach to mielona pułapka. Jeśli chcesz odpisać,] [odpisz via nntp, na cGlwZW4=(at)beast.tu.kielce.pl lub wcale.]
Dzięki uprzejmości autora wersji windowsowej powstał mój jego odpowiednik na linuxa: http://www.pu.kielce.pl/strony/pipen/varez/ditel/tp2txt.static.tar.bz2 |
Weźmy choćby sobie kierunek Warszawa Zachodnia - Lublin pociąg o 7.30 do Przemyśla przez Lublin - mógłby spokojnie startować np. z Warszawa Zachodnia - Białystok 7.00 mógłby jechać np. z Radomia ( na odc. Radom - Wawa jako przyspieszony) Warszawa Zach. - Olsztyn 6.05 ze Skierniewic ( na odc. Skierce - Wawa jako przyspieszony z tar. os.) czyli widac,że jest to problem do rozwiązania. pozdrawiam aron |
w tym borkowie podlubelskim czy podkieleckim? u Holtza pod kielcami staly swojego czasu konie: kodeina, kofeina i jakis jeszcze narkotyk, ale juz nie pamietam ale Kodeina byla moja wczesna konska miloscia, jeszcze przed Ważką, ale już po takiej zupelnie najpierwsiejszej Tarze ;-) |
Rurpy robi np. Black Diamond. Jedynki robi kilka osób M.in. Kazio Morderca z Kielc. Najłatwiej będzie Ci popytać w sklepach ze szpejem (jedynki czasem są w Wawie np. na Mariensztacie, w Podróżniku; bywały w ś.p. Pakerze). Jeśli będziesz w Tarach wpadnij na Tabor w Moku. Na 100% kupisz zimą w Chatce na Włosienicy (pogadaj z Ascetą). Pozdro, Icefall |
piesek jest w domu tymczasowym w Warszawie (już zmieniłam w tytule), będzie pomieszkiwał w kojcu i w mieszkaniu, nie wraca do schronu do Kielc to relacja osoby u której Kumpel jest na tymczasie: Słuchajcie. Kumpel zachowuje czystość w domu. Nie wiem gdzie sie tego nauczył ale jest czyściutki i nic mi nie znaczył. Nie kąpałam go jeszcze bo dostał fiprexa od kleszczy (dziś znów jeden wypałd, a moje psy nawet te na działce żednego ...) Dziś jeszcze w domu czekamy na naprawe kojca. Przemyślałm sprawe i bedzie tak. Rano będę go wozić z Tarą na działke ale będzie w kojcu żeby nie zwiał i żeby nie walczyl z Morusem, a jak będę wracać z pracy będę go zabierać do domu , żeby nie odwykł od ludzików... Porozklejałam kilka ogłoszeń w mojej okolicy, może ktoś go zauważy tutaj jest jego wątek na Dogomanii http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=55881&highlight=kumpel |
Zrobiłem takie zestawienie pod względem wielkości: 1. Łysogóry ul. Sienkiewicza 78; miejsc 198 2. Kongresowy Al. Solidarności 34; miejsc 104 3. Stella ul. Krakowska 374; miejsc 90 4. La Mar Sikorskiego 2; miejsc 64 + dwa apartamenty 5. Leśny dwór ul. Szczepaniaka 40 ; miejsc 64 6. Stadion ul. Ściegiennego 8; miejsc 57 7. Maraton ul. Boczna 15; miejsc 53 8. Arkadia ul. Urzędnicza 13 miejsc 50 9. Pod Złotą Różą pl. Moniuszki 7; miejsc 50 10. Kameralny ul. Tarnowska 7; miejsc 44 11. Hala Sportowa ul Krakowska miejsc 38 12. Bristol ul. Sienkiewicza 21 miejsc 35 + dwa apartamenty 13. Stangret ul. Kusocińskiego 51; miejsc 30 14. Tara ul. Kościuszki 24; miejsc 30 15. Śródmiejski ul. Wesoła 5; miejsc 29 + dwa apartamenty 16. Elita ul. Równa 4B miejsc 25 17. Astoria ul. Kościuszki 26 miejsc 16 18. Wójcik ul. Ściegiennego 337; miejsc 10 19. Karczówka ul. Karczówkowska 24; miejsc ??? Wychodzi z tego zestawienia że Kameralny mieści się w 1 dziesiatce Hoteli w Kielcach |
Wprowadziłem drobne uzupełnienie 1. Łysogóry - ul.Sienkiewicza 78 - miejsc 198 (***) 2. Qubus Hotel – ul. Składowa 6 - miejsc 156 (***) 3. Kongresowy - Al.Solidarności 34 - miejsc 104 (***) 4. Stella - ul. Krakowska 374 - miejsc 90 (*) 5. La Mar - ul.Sikorskiego 2 - miejsc 64 + dwa apartamenty (***) 6. Leśny Dwór - ul. Szczepaniaka 40 - miejsc 64 (**) 7. Stadion - ul.Ściegiennego 8 - miejsc 57 (**) 8. Maraton - ul.Boczna 15 - miejsc 53 (**) 9. Arkadia - ul.Urzędnicza 13 - miejsc 50 (*) 10. Karczówka - ul.Karczówkowska 24 - miejsc 50 (**) 11. Pod Złotą Różą - pl.Moniuszki 7 - miejsc 50 (***) 12. Kameralny ul. Tarnowska 7 - miejsc 44 13. Hala Sportowa - ul.Krakowska - miejsc 38 14. Bristol - ul. Sienkiewicza 21 miejsc 35 + dwa apartamenty (**) 15. Tara - ul.Kościuszki 24 - miejsc 30 (***) 16. Śródmiejski - ul.Wesoła 5 - miejsc 29 + dwa apartamenty (**) 17. Elita - ul.Równa 4B - miejsc 25 (**) 18. Stangret - ul.Kusocińskiego 51 - miejsc 20 19. Astoria - ul.Kościuszki 26 - miejsc 16 (**) 20. Wójcik - ul.Ściegiennego 337 - miejsc 10 Podsumowując, niebawem będziemy mieli w Kielcach 1195 miejsc w hotelach, z tego około 605 miejsc (51%) w standardzie 3-gwiazdkowym. |
choroba, nie zapomnialem o uploadzie tylko o podaniu linka do paczki http://wizard.wsh-kielce....inux-sx1.tar.gz jestem obecnie na uczelni nie poszedlem na zajecia za chwile moze splodze jakies HOW-TO i wrzuce |
wczoraj byłem na torze w kielcach na pucharze forda capri i musze powiedziec ze nabrałem mega ochoty na takie spotkanie w gronie volviarzy. nasze vki na tarze zapewne nie okaza sie takie zwawe jak capriki ale mysle ze atmosfera z pewnoscią była by lepsza a wieczorne grilowanie bankowo przeszłoby do historii jako jedno z zacniejszych na miedzianej górze w tym miejscu apeluje do klubowiczów z okolic kielc aby trzymali reke na pulsie i w nastepnym roku zorganizowali takie spotkanko. sam w ciemno deklaruje swoje stawiennictwo i w miare mozliwosci jakas pomoc!!! postaram sie pamietac i załozyc taki temat koło stycznia moze wtedy odzew na forum bedzie wiekszy a i jakies rozsadne terminy bedą jeszcze dostepne. pozdrawiam!! |
Witam, od 3 dni posiadam to pudelko. Zakupilem je po wielu przeczytanych postach i samych superlatywach. Szczegolnie potrzebuje go do kozystania z torrentow i mam problem...nie jestem zbytnio obyty z linuxem tzn, kiedys bylem ale z 5 lat nie mialem z nim stycznosci Problem wyglada tak: ;wrzucilem: ctorrent-dnh3.3.tar ;do katalogu: /tmp/mnt/C ;zainstalowalem: tar xzvf ctorrent-dnh3.3.tar i przy ./config wyskakuje mi taki komunikat: sed: No previous regexp. ./.lineno: 465: expr: not found ... szukalem wszedzie ... nie mam zielonego pojecia o co chodzi, tzn. napewno robie gdzies podstawowy blad tylko nie wiem gdzie bardzo prosze o pomoc bo nie dam sobie sam rady... ew. jak ktos jest na forum z kielc to moze by to dla mnie zrobil ? Oczywiscie nie za darmo... jesli nie to prosze o odpowiedz na forum ... z gory dziekuje i pozdrawiam !!! |
Żartujesz - tego się nie zapomina... jak jazdy na rowerze
Ja tam pewnie wiem gdzie, tylko nie wiem jaki
Takie rzeczy to tylko w Errorze Zdalnie - Panie kolego... da się bez jeżdżenia... |
Hej icke i Kielce ,men i Sverige ,är Du ofta pâ; polska forums ? Hälsar _if_ Ps : jäklar,server tar inte svenska "å" - moste bli "â" |
No to teraz ja. Słowo się rzekło – kobyłka u płotu.... Jak już napisałam Zaduszki Szantowe i to wszystko co się w związku z nimi działo było takie PIERWSZE. Pierwszy raz podróż przez historyczne tereny Polski, a do tego w towarzystwie Mrufy i Dziadka Władka. Pierwszy raz w Kielcach. Pierwszy raz na koncercie poświęconym tym co odeszli na wieczną wachtę. Pierwsze spotkanie z sławnymi angielskimi szantymenami. Wrażenia, jak już pisałam – niesamowite. Bez trudu odnaleźliśmy WDK w Kielcach. Na parkingu zaskoczenie - do Domu Kultury wchodzą ludzie w strojach wieczorowych. No to wpadka bo my tradycyjnie „po szantowemu”. Pierwsza myśl, która wpadła nam do głowy – kielczanie bardzo poważnie traktują „Zaduszki Szantowe”. Nie to co my – szanty to szanty. I nie tylko szanty – są przecież jeszcze pieśni ludzi morza. I te smutne, tęskne i te radosne, czasem frywolne. No więc najlepiej słucha się ich i „tupta” w raczej luźnych strojach (niekoniecznie „firmowych” aczkolwiek ci co się nie znali mogli się po nich rozpoznać). Wracając do tematu – zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci przez gospodarza „Zaduszek” – Marka. Choć miał pełne ręce roboty i pilnował by wszystko szło zgodnie z harmonogramem znalazł czas na miłą pogawędkę, zapoznanie ze współorganizatorami i miejscem. A miejsce było nader nobliwe – scena WDK - niczym nie uchodząca scenie szanującego się dużego, porządnego teatru (na szczęście stroje wieczorowe nie obowiązywały ). Po wykupieniu zamówionych wcześniej biletów – jakże pomysłowych kolejne miłe zaskoczenie - w kuluarach pojawia się uśmiechnięta Ela Kwiatella i przedstawia „swoich” panów, później nadfrunął rozbiegany i zakręcony Elik z bratem (miło było poznać ). Wchodzimy na salę, a tam kolejni znajomi i ich rodziny. Szarmancki J. Ozaist z przesympatyczną żoną i synem, wylewny, zawsze uśmiechnięty Jaro, mn z Kędzierzyna z rodzicami, ciocią i bratem oraz Tomasz z Białegostoku (solo). Rozszerza mi grono szantymaniackiej rodziny. Atmosfera zapanowała faktycznie rodzinna. A gdy zgasło światło na scenie pojawiły się Pod wiatr później Betty Blue, „Jeże”, Piotr Zadrożny i popłynęła muzyka – nastrojowa, piękna. Występ „Bananów” jak zwykle żywiołowy i temperamentny – troszkę odstający od nastroju wieczoru pomimo wykonania (z należnym szacunkiem) requiem dla „Bieszczad”. Czekałam na tych, których było mi już dane poznać z nagrania płytowego, a których z ogromną chęcią chciałam posłuchać na żywo - NORTH WIND. Na tegorocznych Shanties bardzo miły, wysoki, przystojny młody człowiek z „pewną doza nieśmiałości” wręczył mi płytę demo nieznanego mi zespołu. Z zaskoczeniem przyjęłam ów prezent, było mi wtedy bardzo miło, że zostałam wyróżniona spośród festiwalowego tłumu szantyfanów. Obiecałam wtedy wpisać się na stronie owego zespołu. W ciągu całej podróży z Krakowa do Katowic kilkakrotnie odsłuchaliśmy z Dziadkiem Władkiem nagrań z tej płytki – jechaliśmy jak zaczarowani. Niestety nie napisałam tego na stronie zespołu (nie chciała się otworzyć, później sprawy osobiste bardzo mnie absorbowały i tak zeszło do teraz – przepraszam cudowny zespół NORTH WIND). Tak więc czar powrócił wraz z pierwszymi dźwiękami padającymi ze sceny „Zaduszek Szantowych”. Magia muzyki, urok pieśni płynących z głębi duszy wykonawców przeniósł mnie daleko w czasie i przestrzeni. W tych pieśniach wyczuwa się zew morza i tęsknotę za lądem gdy rejs się przedłuża. Walkę z żywiołem i słabościami (np. do kobiet –Jolly Jack Tar, ale to zupełnie inna historia). Mogłabym tak słuchać i słuchać ale byli i inni wykonawcy. Jakże sławni. Dostąpiłam nie lada zaszczytu poznać największych szantymenów na świecie. Najpierw ich śpiew, później osobiście. Ale to już jest temat na następną relację. Myślę, że wrażenia ze spotkania z nimi wyjdą spod mojej klawiatury szybciej niż te. Tym bardziej , że trochę mi się wydłużyło to opowiadanie o moim „pierwszym razie w Kilecach” Pozdrawiam serdecznie wszystkich, a "Zaduszkowe" grono szczególnie |
Dla niezorientowanych w temacie startów w GPP 2008 odsyłam do bardzo ciekawego artykułu ze strony Wędkarskiego Świata Zgodnie z przepisami zawartymi w Zasadach organizacji sportu wędkarskiego (ZOSW) zestawienie klubów, które wezmą udział w rozgrywkach Grand Prix powinno wyglądać jak niżej: 1. Team Sensas I 2. Traper 3. Mikado Abramis* 4. Trabucco-Lorpio Z.Góra ** 5. Colmic Lider Wrocław 6. Robinson Tubertini Team 7. Team Sensas 2 8. Mirage Inet-3 Mokotów 9. Okręg Katowice 10. PZW Piła 11. Maver Club Polska 12. CSV Zielona Góra 13. Profi Triana Mondial I 14. Okręg PZW Bydgoszcz Sensas 15. Jaxon Team Samol Opole 16. Milo Wrocław 17. Rob Tar 18. Sita Garbolino 19. Neptun Gdańsk II 20. Koszalin Catfish 21. KS "Perkoz" Kielce-Starachowice 22. WKS "Spławik" Tarnobrzeg 23. Rameau Club Polska Płock 24. WKS "Szóstka" Warszawa 25. KW "Sensas" Poznań Pierwsze dwadzieścia klubów, to uczestnicy rozgrywek w 2007 roku, w kolejności zajętych miejsc. Kluby umieszczone na końcu listy, miejsca od 21 do 25, to zespoły, które uzyskały awans zajmując najlepsze miejsca w eliminacjach (zwanych potocznie II ligą). Jednak już podczas zakończenia ostatniej imprezy ubiegłego sezonu Grand Prix dotarła do uczestników informacja o wycofaniu sponsora Mikado Abramis. To dosyć zaskakujące, tym bardziej, że Klub był bardzo mocny przez cały sezon i zdobył tytuł II wicemistrza Polski. W ostatnich dniach spławikowy światek obiegła kolejna niespodziewana informacja: w sezonie 2008 nie będzie startował klub Trabucco – Lorpio, jeden z najmocniejszych klubów spławikowych ostatnich lat. Klub dosyć pechowo zajął w tym roku 4 miejsce. Wynik normalnie jest uważany za dobry, chociaż dla sponsorów prawdopodobnie niezbyt satysfakcjonujący. Czy na tym koniec dezercji klubów? Tego niestety nie wiadomo i, w dodatku, nie będzie wiadomo aż do... zakończenia rozgrywek Grand Prix. A to dlatego, że w ferworze walki, sportowe władze PZW usunęły z ZOSW zapis o konieczności zgłaszania klubów do GKS. Ponadto przepisy mówią tylko o uprawnieniu do startów. Zatem w każdej chwili, klub niezadowolony ze swoich osiągnięć może zrezygnować ze startów, na co przykłady mamy w każdym cyklu Grand Prix. Ile zespołów będzie liczyła I liga? Tego także nie wiadomo. Na razie można tylko przypuszczać, że nie wystartują dwa kluby Mikado - Abramis i Trabucco – Lorpio. Zatem na pierwszych zawodach powinny stawić się 23 kluby. Pretensje spadkowiczów z Grand Prix, którzy liczą, że po odejściu innych klubów znajdzie się dla nich miejsce w I lidze są kompletnie nieuzasadnione. Po pierwsze, regulamin wyraźnie stwierdza, że pięć ostatnich drużyn z klasyfikacji rocznej opuszcza rywalizację w cyklu Grand Prix. Po drugie, zarówno Mikado jak i Lorpio mogą, w każdej chwili zapragnąć wystartować w GP 2008 bo mają do tego prawo. Po trzecie, gdyby nawet oba kluby złożyły rezygnację, skąd wiadomo, że prawo startu w Grand Prix mają spadkowicze a nie, na przykład szósta i siódma drużyna ubiegłorocznych eliminacji. No chyba, że w ramach doraźnych działań Zarząd Główny dokona kolejnych zmian w przepisach po zakończeniu sezonu... pozdrawiam |
Wyprawa - lipiec,sierpień 2009 - Bałkany - ktoś chętny? [doprecyzowanie tematu z 31 Mar, 2009: Wyprawa - lipiec 2009 - kierunek ??? - ktoś chętny?] Planuję wyprawę rowerową na Bałkany. Może ktoś ma ochotę się przyłączyć? Oto zarys przedsięwzięcia: • wyjazd: 3 lipca 2009 • powrót: ok. 15-20 sierpnia 2009 • czas trwania: ok. 40-45 dni • noclegi: namiot (sporadycznie kwatery na ładowanie akku) • bagaż: sakwy przód, tył, wór transportowy (czyli na ciężko) • orientacyjna trasa: Kielce - Słowacja - Węgry - Rumunia - Bułgaria - Turcja (Istambuł) - pn. Grecja - Macedonia - Albania - Czarnogóra (Durmitor, Kanion Tary, Kanion Pivy) - Bośnia i Hercegowina/Serbia - Węgry - Słowacja • dystans całkowity: ok. 4500 km • średni dystans dzienny: ok. 100-120 km (kraje tranzytowe - Słowacja, Węgry, Serbia - 150 km +) • stopień trudności: cóż, Bałkany to góry, a kraje południowe raczej gorące - jest z czym walczyć • posiłki: we własnym zakresie, palnik+gaz, lokalna kuchnia (bez ekskuzywu) • koszt wyprawy: trudny do ustalenia, ale wiadomo, że najwięcej pójdzie na żywność i napoje; ze względu na prąd, czasami noclegi odpłatne (chyba że będzie możliwość 'na gospodarza') Orientacyjna, nieprecyzyjna mapa trasy (niestety Google Maps nie chce wytyczyć trasy do samego Istambułu, brak też zaznaczenia trasy w Bośni i Hercegowinie): http://tinyurl.com/Balkany-VII-2009 Jako że w tym roku główny cel to Bałkany (szczególnie Bułgaria i Czarnogóra), toteż trasa może ulec zmianie na korzyść Bułgarii (z pominięciem Istambułu i pn. Grecji i Albanii). Ponieważ zależy mi na atrakcjach Czarnogóry, dopuszczam odwrócenie kierunku jazdy (najpierw zachodnia część - Czarnogóra, potem Bułgaria), a potem jechać zgodnie z pozostałym czasem do dyspozycji. Jak na każdej wyprawie, chciałbym zaznać beztroski, wolności i swobody, jaką daje podróż rowerowa. Chętnie zwiedzam atrakcje turystyczne (zabytki, przyroda), np. w oparciu o listę UNESCO: http://whc.unesco.org/en/list Nie nastawiam się na bicie rekordów dystansu, jeśli to będzie konieczne dopuszczam skorzystanie z transportu koleją/autem (np. w sytuacji gdy można więcej pozwiedzać, a za to szybciej przejechać kraje tranzytowe), ale najchętniej całość rowerem. Lubię robić zdjęcia w dużych ilościach (ok. 100-150 dziennie, amatorsko, raczej na zasadzie wyjąć-palnąć-pojechać z dozą pietyzmu), żeby powstał w miarę precyzyjny zapis wrażeń i mijanych krajobrazów, ludzi itp., więc osoba z drugim aparatem i o podobnym zacięciu lub cierpliwe mile widziane. Szczegóły trasy do uzgodnienia, wybranie punktów koniecznych do zwiedzenia także. Oczekiwania wobec współtowarzysza: właściwie to nie za wiele - zasadnicza sprawa to odpowiednia kondycja i dobrze przygotowany sprzęt; doświadczenie wyprawowe nieistotne, ale trzeba być przygotowanym fizycznie i psychicznie na trudy i niewygody. O mnie: Paweł, Kielce, 46 lat, anglista Rower: Giant Escaper, opony 26"/1,75" Doświadczenie: 2004 i 2005 - dookoła Polski trasą PTTK (większość sam) - 4500 km, 2006 - Kielce-Ateny (sam) - 3000 km 2007 - Polska - Ukraina - Rumunia - Węgry - Słowacja (z kolegą) - 3700 km 2008 - Portugalia - ... - Polska (1/2 z kolegą) - 4600 km #:-) gps Paweł GG: 1278859 (najłatwiej) Skype: gpsgpsgps (po umówieniu się) e-mail: gpsgpsgps<MAŁPA>poczta.onet.pl tel/sms: 603-643835 (Plus GSM) |