Szukaj:Słowo(a): tasiemiec u kotów
Ja badałam w laboratorium przy pogotowiu w mysłowicach, 3 probki
zebralam w odstepie 1-2 dni pomiedzy nimi (w lodowce trzymane) i
razem zawiozlam na badanie. Robale nie wyszły. ale i tak musze
powtarzac bo mi kot przyłazi z dworu non stop z tasiemcem i glistą,
juz nie mam siły go odrobaczac, znaczy robię to, ale mam wrazenie,
ze to pomaga na tydzien, dwa.
Najlepiej spytaj pediatrę ktore laboratorium w miescie poleca.
wojo!!!! napisał:

> I co to dowodzi ???
> Ze Zydzi -emigranci sa dawno zaasymilowani w Skandynawi ,a islamisci to
> grupa molestujaca , napadajaca i przenoszaca konflikty.
> To nie Zydzi atakuja arabstwo ,to arabstwo atakuje gospodarzy i inne
> grupy ,terroryzuje i pasozytuje na zdrowym organizmie .
> Islamisci to tasiemiec , grupa niezdolna do asymilacji ,niezdolna
> do zycia w demokracji.
===========================
Wczesniejsze przyklady pochodza ze strony dotyczacej przypadkow antysemityzmu w
Danii. Przyznasz , ze bylo tego tyle co kot naplakal.
Jezeli wyznacznikiem asymilacji jest krawat , garnitur i komora przy pasku,
to co robil tam turysta z kippa na glowie. Mnie osobiscie kippa nie przeszkadza,
ani inne przejawy zydowskiego folkloru, ale...
Nazywanie kogos tasiemcem , pasozytem na zdrowym ciele, itp. dlatego ,ze jest
muzulmaninem przypomina mi retoryke uzywana w Niemczech w latach 30 - tych XX w.
Sa przestepcy wsrod Arabow , ale i wsrod Zydow przestepcow nie brakuje.
Rozumiem Twoje emocjonalne zaangazowanie w zwiazku z wojna domowa w Izraelu ale
jako Zyd lub filosemita musisz wziasc na forum publicznym pod uwage historyczne
zaszlosci.
PS. Polecam lekture "Mein Kampf" A.Hitlera , znajdziesz tam podobne epitety pod
adresem wroga.
Tasiemcu Leonie Drogi, zajżałam w głąb siebie i chyba nie mam przyjemności z
Twoją szacowną rodziną, ale kto to wie co w czeluściach szeleści. Będę
nasłuchiwać nocą. Co do przeszczekiwania się przez kałdun to radzę Ci posłużyć
się szklaneczką do nasłuchu. Na pewno kiedyś jakąś łyknął przez pomyłkę. Ja już
głośniej nie mogę bo bo mi Pan Kot obiecał w m..... jak nie przestanę.
Generalnie dzisiaj jest dzień do niczego. Wywąchałam sobie ekstraordynaryjne
resztki po menelach. To mi nie dała zjeść. Odwlokła mnie nie bacząc na moją
godność. Chciałam chociaż strzelić sobie meneli, ale też mi nie dała. Z tym to
może miała i racjię, bo wątroba mogłaby nie dać rady. Muszę dbać o zdrowie.
Kotka Stefcia dla mojej mamusi do kochania (jeszcze o tym nie wie,ale
chciala),golebia musze przemycic przez granice,bylby dla towarzystwa dla paru
sztuk,ktore sie zadomowily na moim strychu.Owsiki dla jednego policjanta
bandyty co bije zone.Potrzebne mi jeszcze dwa tasiemce i rekin-ludojad..
Pozdrawiam was )))))
Miałam podobny problem.Dostałam od znajomej kilkunastotygodniową kotkę.Ponieważ
wcześniej byla chora przez zaniedbanie jej wcześniejszego właściciela,znajoma
oddala mi ją po całkowitym wyleczeniu.Jedynym problemem z ktorym nie mogła sobie
poradzić to robaki.Kotka byla mocno zarobaczona i pomimo podawania jej pasty na
odrobaczenie z odbytu wydostawały się białe robaki.Udałam się z nią do mojego
weterynarza,ten chciał zaaplikować jej pastę ale wymoglam wręcz aby podał jej
coś innego.No i zalecił jej podawanie Drontalu z tym że w odpowiedniej proporcji
gdyż jedna tabletka jest przeznaczona dla dorosłego 4-kilowego kota.Jeśli dobrze
pamiętam bo było to 7 lat temu,kicia dostała ćwiartkę tabletki na
czczo,następnie na drugi dzień drugą dawkę i chyba dopiero po tygodniu
trzecią.Kuracja pomogła.Moim zadaniem było przyglądanie się czy w jej kale nadal
pojawiają się żywe robaki.Na szczęście pozbyła się ich,ku mojej radości.Ja
natomiast odkurzając wcześniej cokolwiek, słyszalam jak w rurze odkurzacza
strzelają segmenty tasiemca ktore wyglądem przypominały ryż z tym że były
brązowe.Z czasem ich już nie było.Tak więc życzę powodzenia w walce z wrogiem.
: )
Mój kot robił to samo, dopóki nie zaczął wychodzić na dwór. Wtedy przestały go
interesować owady wlatujące do domu, bo nie były już dla niego nowością. Zjadał
muchy, ćmy itp. i nic mu się nie działo. Myślę, że częstsze odrobaczanie nie
jest konieczne. Natomiast trzeba kota odrobaczyć po złapaniu przez niego pcheł -
roznoszą tasiemca.
no coz.
sa srodki odrobaczajace, ktore sie aplikuje na kark, ale to chyba musialabys
zrobic kotce badanie kalu zeby stwierdzic, jakiego rodzaju ma robale, bo z tego
co wiem to rozne tego typu srodki dzialaja na rozne rodzaje pasozytow, np.
Stronghold ktory wlasnie aplikuje sie na kark, zwalcza tylko glisty (oprocz nich
dziala tez na pchly, swierzb i cos tam jeszcze), jesli kot ma tasiemca to
Stronghold nie pomoze.
tak czy inaczej chyba najlepiej udac sie do weta... srodek na odrobaczenie i tak
musisz u niego kupic, a najlepiej jeszcze jak sam go kotu zaaplikuje i
dopilnuje, zeby kot go polknal (jesli bedzie w tabletce lub pascie - bo srodki
odrobaczajace o szerokim spektrum dzialania nie wiem czy sa w postaci preparatow
do podawania na kark), no i oczywiscie wet powinien dobrac _odpowiedni_
preparat, bo odrobaczanie "dla zasady" nie zawsze ma glebszy sens a moze
prowadzic do powiklan, zwlaszcza chyba u starszego kota.
Kota szczepię i szczepić będę. Kocurek zawsze spaceruje pod naszym czujnym
okiem. Ale zawsze pozostaje element możliwej ucieczki i niespodziewanego
spotkania innego kota czy psa. Na spacerze zawsze je trawki i inne roślinki,
kopie w ziemi dla samej przyjemnosci kopania. I wtedy co? Załapał coś czy nie?
Nie dla mnie takie nerwy. Interesuje mnie stwierdzenie, że odrobaczanie
przeprowadzone jest raz w roku. Czym? Po przygarnięciu, Rudzielec dostał dwa
razy stronghold w odstępie 2 miesięcy (ze względu na świerzb w uszkach).Teraz
dostał drontal plus. Wet powiedział, że stronghold nie zwalcza nicieni i
tasiemców dlatego konieczna jest jeszcze coś. Według wet odrobaczanie powinno
być co trzy miesiące ze względu na zdrowie kota jak i ludzi w domu szczególnie
dzieci.
Tak więc odrobaczam, ale chętnie skorzystam z rady jaki środek można stosować z
dobrym skutkiem raz w roku.
poratujcie - nie moge wytępić tasiemca u kota
Od roku leczę kota. Brał m.in.: Vetminth, Pratel, Drontal i inne tabletki;
zastrzyki różne.
Teraz dostaje zastrzyki Anipracit. Wziął 2 w odstępie 2 tygodni, nie wiem czy
nadal może je przyjmować. Nie ma pcheł i nie wychodzi na dwór a tasiemiec nie
do zdarcia.
Czekam na radę.
Hej! Przyznaję,że mnie to trochę zastanawia...U mnie,jak mają tasiemca jest biegunka i człony wyłażą z pupki,potem widzę ryż,nie łysieją natomiast nigdy.Wszystkie leki działają i tasiemiec znika do następnego razu,ale one są wychodzące.Aby wytępić z kota robale/nie wiem,czy tasiemca także/robi się kotu serię odrobaczań.Tzn.podaje się lek,przerwa ok 10 dni,kolejna dawka i mozna jeszcze raz to samo/robale zostawiają jaja,które po ok 10 dniach dają nowe/,tak też wygląda to u psa/tu mam większe doświadczenie/.Nie wiem,czy tasiemiec również w ten sposób się odradza-u moich ,z obserwacji nie.Poza tym moze to jakiś mniej pospolity tasiemiec-sama nie wiem!? beali
Ma pod ręką pewną ulotkę z lecznicy.
Jest taki specyfik POLYVERKAN - cukierek przeciwpasożytniczy. Składniki leku
niszczą główkę i człony tasiemców. Stosuje się to w zwalczaniu tasiemców i
robaków obłych. Zawiera 40mg oksybendazolu i 200mg niklozamidu . Dla kota
poniżej 5 kg wustarczy jednorazowo jeden cukierek. Rano na czczo dać do
pogryzienia w całości lub do połknięcia po uprzednim rozpuszczeniu w
niewielkiej iliści wody lub mleka. W przypadku nasilonej inwazji ponowić
leczenie po 10 dniach.
Zapytaj swojego weterynarza o ten środek. Moze pomoże kotkowi.

Pozdrawiam.
zmień dietę !!!!
Kochana bardzo Cie prosze powyrzucaj do śmietnika whiskasa i kitekat, bo
zapewne organizm ma już dość tej trucizny i tak na to reaguje. Zmien diete, nie
dawaj mu więcej tej karmy i zobaczysz jakie będą skutki. Może się okazać że to
nie wina żadnego tasiemca tylko tej karmy. Karmy whiskas i kitekat są niezdrowe
i szkodliwe dla kotów. Moja kicia miała po tym biegunkę i schorzenia na skórze.
Moja kicia zaczeła chorowac na różne przypadłości, była ogólnie słaba.
Weterynarz zaczął od zmiany diety i okazało sie ze w tym była cała przyczyna.
Po zmianie diety wszystko przeszło. Weterynarz ci nie powiedział że to mogą być
skutki złego karmienia? Może spróbuj na począte karmę Royala na problemy
jelitowe i przewodu pokarmowego. Zapytaj weterynarza.

A... i zamiast pora, może świeżą trawkę?

Odpowiednie karmy znajdziesz na tej stronce.
www.royal-canin.pl/index.php/wet_produkty/a_2
Zycze zdrowia.
tak, sprawdziłam, nazywają się Stronghold
na początku weta powiedziała, że 29 zł
ale potem skasowała mi jakoś po 25 zł za 2 koty + 4 zł za założenie książeczek
zdrowia
preparat ten działa na glisty, pchły i swierzbowca
weta powiedziała, że na tasiemca trzeba dać zastrzyk

w ogóle dziś w nocy mi się śniło, że Elfik wydalił tasiemca większego, niz on
sam, fuuuuuuuuj!
świerzbowiec i profilaktyka
beali napisała:
> Ooo,teorię o genetycznym uwarunkowaniu świerzbowaca słyszę pierwszy raz.
> Świerzb jest chorobą zakaźną,którą wywołuje pasozyt,malutki kleszcz,a tego
wg.mnie raczej genetycznie nie da się przenosić z pokolenia na pokolenie.

Ooo, a ja pierwsze słyszę, że świeżbowiec ma cokolwiek wspólnego z kleszczem
Świerzbowiec uszny, o któtym pospolicie mówi się po prostu świerzb uszny, jest
chorobą wywoływaną przez pasożytnicze pajęczaki. Zamieszkują one kanał
słuchowy, który stopniowo wypełnia się ciemnobrunatną wydzieliną, złożoną z
martwego naskórka, odchodów pajęczaka i bakterii. Miałam ostatnio wątpliwą
przyjemność ogłądać świerzbowca pod mikroskopem
A ciąłe nawroty tej choroby wynikaja przede wszystkim ze zbyt słabej odporności
kota - należeło by wtedy pomyśleć o podaniu zwierzakowi preparatów
wzmacniających odporność, albo z niewłaściwego leczenia (ukończenia kuracji
przed całkowitym wyleczeniem).
Przy odpchlaniu i odrobaczaniu kota raz na jakiś czas warto użyć preparatu
StrongHold - likwiduje on przy okazji także świerzbowca - za jednym zamachem
kot pozbywa się wszystkich pasożytów (no, może oprócz tasiemca...)
mircea napisała:

> Ooo, a ja pierwsze słyszę, że świeżbowiec ma cokolwiek wspólnego z kleszczem
> Świerzbowiec uszny, o któtym pospolicie mówi się po prostu świerzb uszny, jest
> chorobą wywoływaną przez pasożytnicze pajęczaki. Zamieszkują one kanał
> słuchowy, który stopniowo wypełnia się ciemnobrunatną wydzieliną, złożoną z
> martwego naskórka, odchodów pajęczaka i bakterii.

Pięknie przepisane,bądź wyuczone na pamięć np.z Leksykota-chwali się
Jednakże śpieszę donieść,że kleszcze to pajęczaki i świerzbowaca wywołuje właśnie jeden z nich.

> A ciąłe nawroty tej choroby wynikaja przede wszystkim ze zbyt słabej odporności
>
> kota - należeło by wtedy pomyśleć o podaniu zwierzakowi preparatów
> wzmacniających odporność, albo z niewłaściwego leczenia (ukończenia kuracji
> przed całkowitym wyleczeniem).

Nie wiem nic na ten temat,jak zresztą wynika z mojego poprzedniego wpisu.

> Przy odpchlaniu i odrobaczaniu kota raz na jakiś czas warto użyć preparatu
> StrongHold - likwiduje on przy okazji także świerzbowca - za jednym zamachem
> kot pozbywa się wszystkich pasożytów (no, może oprócz tasiemca...)
>
Zgadzam się
Włąsnie przed chwilą po pieszczotach z moją cudowna kotka znalazłam małe ,
płaskie wyginające sie coś co mnie przeraził na swoich kolanach tam gdzie
leżąła kotka, nie był to robak ponieważ robaki maja końcówkę małą czarną
końcówkę i są okrągłe, a to było płaskie, dzisiaj jeszcze zauważyłam ze moja
kotka jak się wypręża to w odbycie pokazuje się coś białego płaskiego.
Podejrzwam a nawet jestem pewna że to tasiemiec, wet jest na urlopie i nie
wiem co robić a po drugie jakie to niesie konsekwencje dla człowieka i kota
przecież tym można się zarazić, błagam was o porade:: (((
anna_art napisała:

> a po drugie jakie to niesie konsekwencje dla człowieka i kota
> przecież tym można się zarazić, błagam was o porade:: (((

Z tego co pamietam z lekcji biologii to w cyklu rozwojowym każdego tasiemca
jest potrzebny żywiciel pośredni, tzn pamietam cykl rozwojowy tasiemca
ludzkiego. pl.wikipedia.org/wiki/Tasiemce
Oznacza to, że zarazić się od kota nie możesz, również kot od kota bezpośrednio.

Moja kotka ostatnio dostała lek firmy bayer na robaki, również na tasiemce. Nie
wiem, czy go miała - fakt faktem, że zaczęla dużo więcej jeść. Przedtem też
duzo jadła ale bardzo czesto wymiotowała a teraz zdarzy jej się to tylko wtedy,
gdy przesadzi z jedzeniem.
Ty zarazić możesz się tasiemcem tylko i wyłącznie jedząc surowe lub
niedogotowane mięso nieprzebadane przez weterynarza. W praktyce spotkałam się
ostatnio tylko raz z takim przypadkiem - dotyczył mojej wujenki mieszkającej na
wsi. Dodam tylko, że na wsi mieszka jeszcze ponad 20-tu moich kuzynów i nikt
nigdy nie miał tasiemca. A z kotem idź do jakiegokolwiek weta; ten środek na
robaki firmy bayer podaje się na skórę, kosztuje ok 30-40zł i ja polecam.
Witaj Smolimo, mój nieżyjący juz Rysio miał taki guz po szczepieniu.Nie zniknął
ale i się nie powiększył do końca jego życia.Od tej pory kotów nie szczepię(są
niewychodzące) no ale w Polsce nikt do tego nie zmusza..Co do tasiemca to
odrobacz oba ale pewnie o tym wiesz.Pozdrawiam z moją trójką
robaki czy nie?
Witam i proszę o szybką poradę, bo po przeczytaniu dostępnych postów mam sporo
wątpliwości... Mojej kocicy wyraźnie coś dolega (stan chorobowy skonkretyzował
się oczywiście jak na złość dziś wieczorem, po zamknięciu większości gabinetów
weterynaryjnych, w przededniu święta...; wcześniej myślałam, że to zwyczajna
chwilówka), objawy są następujące: biegunka (myślałam, że to reakcja na nowy
smaczek karmy suchej albo resztkę niezbyt świeżego kurczaka), wymioty (raz,
myślałam, że z przeżarcia), usilne próby dosięgnięcia zadka (myślałam, że to z
powodu brudku, ale gdy postanowiłam kocie dopomóc w toalecie, odniosłam
wrażenie, że ją coś tam mocno swędzi). Może uległam sugestii, ale wydawało mi
się, że w kociej pupce mignęło mi coś białego... Aha, kocica w tych dniach od
czasu do czasu ma ciężki, świszczący oddech (wet kiedyś kazał pokochać jako
urok własny kota). Dzisiaj się zaczęła izolować i jedynie apetyt ma normalny.
No właśnie... Ten apetyt jest większy od kilku miesięcy, kocicy narósł
brzuszek (wet zbadał i stwierdził, że to tylko sadełko), który obwisa i
przeszkadza w sięganiu do zadka. Ale to już kwestia ostatnich paru miesięcy,
nie dni.
Mam wrażenie, że to mogą być glisty albo tasiemiec (kiedyś już to
przechodziłyśmy), ale wiem, że równie dobrze w grę może wchodzić coś
poważniejszego. Jutro do weta nie dotrę, mam więc pytanie do Was: czy moja
diagnoza jest Waszym zdaniem słuszna i - przede wszystkim - co mogę do środy
zrobić, żeby doraźnie pomóc kocicy? Pomóżcie!
Nie mam węgla... Kot normalny, apetyt dopisuje, z wydalaniem różnie, raz
szybciej (tak do pół godziny), raz bez sensacji. Właśnie była (z góry
przepraszam bardziej wrażliwych) rzadka kupa i z tyłka wystaje jakby białe duże
ziarnko ryżu. Tasiemiec? Jutro idziemy do lekarza.
Do lekarza pójdę, ale... Sama już nie wiem. Biegunki ustały wczoraj przed
południem, zaś wet indagowany telefonicznie powiedział, że biegunka wcale nie
musi oznaczać tasiemca... Tzn. przy okazji biegunki wyszło z kota trochę więcej
niż normalnie... Cieszę się, że biegunki już nie ma, chociaż wolałabym wiedzieć,
co było jej przyczyną. Wet powiedział, że mam zgłosić się po leki, niekoniecznie
z kotem, o badaniu kału się nie zająknął... Czy to konieczne, żeby załatwić
tasiemca? Czytałam tu i ówdzie po prostu o podaniu specyfiku (Pratel, Aniprazyl,
Panacur)?
Skoro widziałaś robaki, to chyba jest jednoznaczne? Badanie można sobie
darować, odrobaczania - nie. W pzrypadku tasiemca najlepiej użyć Aniprazol,
Pratel jest nieskuteczny, zastrzyki podaje się w szczególnie ciężkich
przypadkach, osobiście odradzam. Aniprazol trzeba podac trzykrotnie: w
zależności od wagi kota (1 tabl. = 10 kg)zwykle podaję połowę tabletki, po
dwóch tygodniach kolejną dawkę, a po trzech następnych tygodniach - trzecią
dawkę. To ważne, ponieważ lek działa na dorosłe pasożyty i takie postępowanie
gwarantuje, że odrobaczenie będzie skuteczne.
No więc moje drogie panie, u weta byłam bez kota, zarysowałam barwną panoramę
objawów i uzyskałam dwa środki - jeden na robale, które mogą siedzieć w płucach
(to wyjaśniałoby powracające "szmery" niewiadomego pochodzenia), a drugi na
tasiemca, którego najprawdopodobniej widziałam (tzn. jego człon). Podobno
podanie specyfiku zaszkodzić nie może, a jedynie pomóc, więc nie byłam
upierdliwa i nie upierałam się przy badaniach. Żeby nie było wątpliwości:
podajemy najpierw jedno, a po dwu tygodniach drugie. Przyjemności wpychania
tabletki w cząstkach do kociego gardełka mamy już za sobą (do jutra), nawiasem
mówiąc, nie wiedziałam, że moja kocica potrafi tak pluć! A co do biegunki -
zdroworozsądkowo, skoro sama minęła, to chwilowo nie ma czego leczyć... Czy może
powinnam ten kał i jakieś inne pobadać? I upierdliwą jednak być? Znielubi mnie i
kot, i wet...
Moje nie wychodza ale jek je dostalismy to jak podrosly to je musielismy
odrobaczyc (tasiemce i glisty). Niestety srodki kupowane w sklepach nie
pomagaly. Dopiero weterynarz dal nam porzadne pigulki. Poza tym musisz takze
koty regularnie odpchlic. Koty jak polykaja pchly podczas mycia futerka a z
tych wykluwaja sie robale (jaja, czy tam larwy, sa w ciele pchly). Same
podawanie tabletek nie wystarczy wiec.

Moja kota lubi bawić się wszystkim, co tylko jej przeleci przed nosem.
Najlepiej jak jest ciągnięte na sznurku, tasiemce czy czyms podobnym.
Upodobała też sobie kapcie z otworem na palce Gryzie je i obraca na wszystkie
strony, a najbardziej lubi, jak cos z tej kapciowej dziury nagle wyjrzy (np.
jakas tajemnicza mysz-zabawka), wtedy przylatuje jak błyskawica i rzuca się na
zdobycz
Bawi się również sznurkami od rolet, chrupkami kukurydzianymi, gazetowymi
kulkami itp Folie też są dla niej zabawne, dla mnie mniej, bo wiem, że
bywają niebezpieczne, no, chyba ze jestem przy niej
parę słów o toksokarozie - ważne!
Toksokaroza, choroba wywołana przez robaki (glisty) pasożytujące u zwierzat
głównie psa i kota (Toxocara canis, Toxocara cati). Najczęściej chorują dzieci,
które mają kontakt z sierścią zwierząt (podczas zabawy) lub skażoną ziemią (np.
piaskiem w piaskownicy), drogą “brudnych rąk” połykają jaja glisty.

W przewodzie pokarmowym z jaj tych wylęgają się larwy, które następnie wędrując
po całym organizmie dają różne objawy kliniczne. Dość częstą i groźną
lokalizacją są naczynia siatkówki oka, gdzie larwy tworzą guz przypominający
nowotwór - siatkówczak. Zakażenie objawia się najczęściej gorączką,
osłabieniem, brakiem apetytu, bladością, a przy lokalizacji płucnej napadowym
kaszlem ze świstem oddechowym.

To tyle z teorii. Mój syn nie wie co to piaskownica i nie pozna tej zabawy.
Oglądałam kiedyś film o tasiemcu. O jego życiowej drodze: człowiek zrobił kupę,
z czasem jaja w odpływie dostały się do rzeki, ryba zjadła, rybę człowiek
wyłowił, coś tam psu rzucił, a pies zrobił kupę do piaskownicy i jaja dziecko
połknęło. NIGDY nie zabiorę dzieciaka do piaskownicy, chyba, że to będzie MOJA
prywatna piaskownica (najlepiej taka przenośna (plastikowe korytko w jakimś
fajnym kształcie - są takie) i przykrywana na noc.

pozdrawiam
lida
Oj, wiem o czym mówicie. U mojego synka "wykluł" się tasiemiec psi. Źródłem też
była piaskownica. Rozmawiałam z sanepidem i niestety piaskownice w żaden sposób
im nie podlegają. Jedyne co można zrobić to badanie piasku na koszt własny (ok.
2 tys. zł) i spróbować coś wywalczyć w spółdzielni. Kilka mam z "mojej "
piaskownicy kupiło prywatnie 2 t piasku... Już połowy nie mamy, bo komuś się
przydał (może dla kotka lub pieska, a może na remont łazienki).
Pozdrawiam Aga
mam dużego psa (dalmatynka) i dwoje dzieci w wieku 2 i4 lata i maluszek w
brzusiu (36tyg) jestem za tym aby dziecko chowało się z psem ale na litośc
boską jak można pozwolić żeby pies za przeproszeniem dziecku mordę lizał to
poprostu jest okropne pies na dworze wszystko do pyska weźmie co mu zapachnie
zdechłą rykę dla kota ,niedojedzone jedonko pani sąsiadki itp.psy nawet
odrobaczane w 90% sa nosicielami jakiegoś robactwa i doprawdy nie ma to nic
wspólnego z alergią tylko np.z tasiemcem którego wolała bym nie wiedzieć w
przewodzie pokarmowym mojego dziecka......

A co do tematu głównego to pies który nie jest chowany z dzieckiem nie
powinien mieć z nim bezposredniego kontaktu bo nie bedzie miał wyczucia po
chili zainteresowania zacznie się próbować bawić jak z panem i to się może źle
skończyć zwłaszcza że psisko jest duże i nie jest szkolone ....u mnie w
rodzinie był przypadek jak kuzynka z noworodkiem przyjechała na święta do
teściej(pies wyżeł głupi jak but i łagodny ale miał zawsze zezwolenie na
wszystko)poprostu po chwili postanowił że i tak sprawdzi co to za istota na
rękach u kuzynki i złapał dzieciaka za nogę ,nie chciał zrobić krzywdy tylko
poprostu dostać się do dziecka ..nic wielkiego się nie stało ale strach był bo
pies nie chciał popusić i mimo zakazy i tak próbował przez cały
wieczór "dostać dziecko" ...

pozdrawiam Maja

Mam dwa koty, rowniez nie slyszalam, wspolczuje kotom i wlacicielowi.
Na tasiemce uzywa sie lekarstwa, moga byc ludzkie byle w odpowiednich dawkach,
np. Vermox albo Pyrantelum, albo .... zapomnialam bo wlasnie zuzylam a
opakowanie wyrzucilam, cos na Z.... (wszystkie do dostania w polskich aptekach).
pani-i-toto napisała:

> Właśnie się dowiedziałam, że weteryniarz ostrzyg bratu kota na tasiemca. Nie
> wiedziałam że koty się strzyże. Nie wiedziałam że robią to weterynarze. I co
> to znaczy na tasiemca, czy to jakaś nowa kocia fryzura?

Elementarne drogi Watsonie. Kota weterynarz ostrzygl, bo mial dlugie wlosy w
okolicach odbytu i wylizujac sobie ta czesc ciala zzeral wychodzace stamtad
jaja i larwy tasiemca, utrudniajac kuracje odrobaczajaca. Rozwiazanie -
sprawic sobie krotkowlosego kota. Smacznego!
Ja tez mam kota perskiego i z futrem faktycznie mozna oszalec zwlaszcza w
tych intymnych kocich miejscach jak i na brzuchu. Dlatego tez moj kot raz na
jakis czas, szczegolnie zima poddawany jest strzyzeniu ale bardziej na owce
niz na tasiemca :o)
Strzyzenie na tasiemca kojarzy mi sie z fryzura typu caly kot lysy i tylko
lepek kudlaty. Ale znawca nie jestem.

Pozdrowienia Kurczak
watek sadystyczny....
zainspirowana pranymi i strzyzonymi w fryzurki à la tasiemiec kotami-
rozpoczynam tenze watek.
czy macie wspomienia- z lat dziecnnych- waszych i nie waszych- gdy to w
najlpszej wierze bracia-nasi-mniejsi traktowani byli z lekka- hmmm
brutalnie?:)

na poczatek- historia dzielnych walk mego brata z kogutem.
kogut jak to kogut. byl taki jeden, pan i wladca kurnika- i tak sie zdazylo-
ze dziobna mego brata (moze konkurenta wyczuwal?)- wowoczas niewiele od tego
koguta wiekszego. pocztkowo braciszek omiajal walcznego koguta lukiem
szerokim- ale w koncu jego meski honor nie zdzierzyl tej upokarzajacej
sytuacji- totez stanal do walki w kij uzbrojony. raz po raz przybiegal do
domu z najswiezszymi wiesciami z pola walki:) a z czasem wymyslil fortel
takowy- draznil Koguta- a nastepnie szybko biegl do domu i zamykal drzwi, a
kogut pedzac za uciekajacym przeciwnikiem z calym impentemw padal na
zamkniete drzwi....oczywsicei- tak traktowany kogut zupelnie zwariowal- i
skonczyl w rosole...

z innych wspomnien- to jak ujezdzalismy byka....byczek byl jeszcze calkiem
malutki- i dokonale sie pod wierzch nadawal - ale chyba niezbyt byl ta rola
zachwycony-
trudno powiedziec- czy to wlasnie traumatyczne przezycia z dziecinstwa
sprawily ze wyrosl na wyjatkowo zlosliwe bydle...

pozdrawiam
wasza to.
ale z inna literka:)
Czy mogę wpaść w słowo tzw. WTRĄT
Bardzo
lubię
ten
wątek
o
kocich
uliczkach
ale
nie
lubię
tasiemców
proponuję
założyć
Kocie
zaułki
#2
ps. Chyba że kotom zależy na najdłuższym wątku w Pruszkowie, a potem w Europie,
a dążenia do długości rozwinie wątek do najdłuższe w Europie. I kiedy on będzie
najdłuższy w Europie to zacznie rywalizację o najdłuższy wątek na świecie, jeśli
już wygra, w co nie wątpię, to weźmie udział w Olimpiadzie dla Długowatych
Wątków Olimpijskich i przywiezie Medal Olimpijski!
Nie,nie nic z tych rzeczy nie zapomialem
ale kiełbaski dla mojej polowy smażę ja wegetarianin
i czytanie tasiemca z tłustą klawiaturą się mi przedłużało
i jeszcze bułka mi wpadła pod spację i nie mogę jej wcisnąć
głębiej żeby nie było widać. Ach znowu schodzę z tematu, ale tak właśnie robią
koty, dzikusy są z nich straszne. Dziś kiedy zaniosłem im wałówkę wcale a wcale
nie dały do zrozumienia, że są głodne ale tylko zdążyłem się obrócić już ten
duży Szwarzwald rzucił się w stronę innych kotków, które tam siedziały i
wymachiwał im pięścią przed noskami, że to co tam leży jest jego i wara innym
kotom od tego!
A tak Kocie zaułki są na pozycji szóstej.
;-)
kubek napisała:

> Bardzo
> lubię
> ten
> wątek
> o
> kocich
> uliczkach
> ale
> nie
> lubię
> tasiemców
> proponuję
> założyć
> Kocie
> zaułki
> #2
> ps. Chyba że kotom zależy na najdłuższym wątku w Pruszkowie, a potem w
Europie,
> a dążenia do długości rozwinie wątek do najdłuższe w Europie. I kiedy on
będzie
> najdłuższy w Europie to zacznie rywalizację o najdłuższy wątek na świecie,
jeśl
> i
> już wygra, w co nie wątpię, to weźmie udział w Olimpiadzie dla Długowatych
> Wątków Olimpijskich i przywiezie Medal Olimpijski!

Rzeczywiście (dlaczego mówi się rzeczywiście, a nie rzeczystójcie? :) ).
Coraz trudniej się w tym połapać. Cat_s to Twój wątek!
Niech się stanie :-)
Kochani,
Jesteście okropni... to znaczy - okropnie mili :-)
Dziękuję.
Cóż, wypada chyba powiedzieć z tej okazji kilka słów...

Owóż, jak wiadomo, w przyrodzie wszystko się zmienia, po zimie przychodzi wiosna, ptaki odlatują i przylatują a drzewa zrzucają liście, by następnie wypuścić zielone pączki... I tak jest dobrze, bo takie są prawa natury.

Tak i w internecie niektóre wątki rozkwitają, by ustąpić mniejsca nowym, bardziej aktualnym... I tak jest też dobrze albowiem takie są internetu...:-)

Dlatego też przyznam z niejakim miłym zdziwieniem, że od długiego czasu wchodząc na nasze forum za każdym razem przecieram oczy ze zdumienia, że Kocie Zaułki ciągle grubieją i tłuścieją jak kot na zimę.
Pięćsetny post to dobra chwila na krótki moment zadumy.

Zadumałem się zatem nad tłustością tego wątku - bo wiadomo, jak niewygodnie jest pisać w takich tasiemcach.
I wiecie co?
Doszedłem do jedynego słusznego wniosku:
Kocie Zaułki jedynie dlatego tak potłuściały, że mają swoich mniej lub bardziej stałych ale oddanych użytkowników - czyli Was, Drodzy Kociozaułkowcy!
Cieszy mnie bardzo okrągła liczba '500' - ale jeszcze bardziej fakt, że tu zaglądacie i dzielicie się swoimi zwierzowymi reflaksjami.

I tak niech zostanie...

Wątkowi, Waszym zwierzakom i Wam samym życzę wszystkiego najlepszego. Mam nadzieję, że następną przemowę z okazji 'tysiąca' będę miał okazję wygłosić już niedługo :-)

Niniejszym otwieram uroczyście kolejną 'pięćsetkę'.
Dobrego pisania :-)

Pozdrawiam
cat_s, wzruszony
Ale się zrobił tasiemiec :)

Zarówno "Na tablicy narysowany jest koń" jak również "Na tablicy napisane jest
[słowo] koń" są poprawne (pomijając to, że pisze sie wyrazy a nie słowa). Ale
już "Na tablicy pisze, że Ala ma kota" nie jest popoprawne. Wyraz "pisze" to
3.os.l.poj.czas.ter. czasowika "pisać" i dlatego musi byc określone (wprost lub
nie) kto wykonuje czynność pisania. I to teraz. Jeżeli chcesz powiedziec, że
jest napisane (a to znaczy że zostało napisane wcześniej) nie możesz uzyć czasu
teraźniejszego.

Popatrz, że probem dotyczy tylko jednego przypadku: "pisze". Żaden inny
wyraz/słowo nie jest używany w ten sposób. To, że wiele osób używa tej
konstrukcji i ją rozumie nie jest argumentem. I dlatego chociaż rozumiem co
miało znaczyć zdanie "Co tam pisze Franek?" sam nigdy tak nie powiem (nawety
gdyby wszyscy profesorowie dali mi zielone światło) i zawsze będę uważał tę
konstrukcję za nielogiczną. "Co tam pisze Franek ?" to pytanie do kogoś kto
widzi Franka i powie nam co on pisze. I wcale nie jest tożsame ze zdaniem
"Franek, co tam jest napisane ?" (a o takie znaczenie chodziło w przykładzie).
Język - na szczęście - podlega regułom. I dlatego "Na tablicy pisze Ala" (w
znaczeniu: jest napisany wyraz "Ala") będzie zawsze niepoprawne (bo niezgodne z
zasadami). Inna sprawa, że same reguły nie gwarantują sensu wypowiedzi (sławne:
"Bezbarwne zielone idee wściekle śpią"). Ale od tego mamy rozum.

Ciekawe kiedy zamkną ten wątek ?
I Mulat Najjaśniejszej
Moze nasz burak stanie sie pasza tresciwa dla ludu pracujacego stolycy. Na
zasadzie zeminil stryjek kretyna na buraka. Nie ma co sie zrazac do ogrodka
warzywnego jakim niewatpliwie jest nasza scena polityczna, lepsze to niz
bialoruskie ugory :D. Z tego miejsca chcialbm serdecznie pozdrowic grupe
trzymajaca wszystko i cokolwiek a takze mojego kota i dwa tasiemce.

Pozdrawiam
Jeżeli szczury i myszy nie mają dostępu do żywności to nie mogą się zbytnio
rozmnożyć i ich populacja jest pod kontrolą. Szczury przenosiły groźne choroby
w przeszłości. Teraz te choroby zostały w praktyce wyeliminowane. Natomiast
koty roznoszą na przykład w swoim kale toksoplazmozę która powoduje u kobiet w
ciąży wady rozwojowe u dziecka. Od psów możemy się natomiast zarazić pewnym
rodzajem tasiemca który może się ulokować w ciele człowieka na przykład w takim
miejscu jak gałka oczna czy mózg. W jaki sposób obrońcy obecności bezpańskich
kotów i psów zamierzają ustrzec mieszkańców miasta przed takimi zagrożeniami?
Do Sprawiedliwego
Twoja wiedza z zakresu toksoplazmozy i tasiemca jest zerowa ,sprowadza sie do
mitów i bezmyślności ludzkiej.Jeżeli nie jada się odchodów zwierzęcych to nie
należy sie martwić o swoje zdrowie. A pozatym te biedne zwierzęta sa bezpańskie
na życzenie ludzi ich bezmyślność i głupota doprowadza do zwiększenia stada
bezdomnych psów i kotów.

Wakacyjne choroby

(INF. WŁ.) Uwaga na niemyte jagody, borówki, poziomki - alarmują media. - Mogą
być one źródłem zakażenia tasiemcem wieńcogłowym, który wywołuje ciężką chorobę
zwaną bąblowicą. Przyczyną zarażenia są jaja tasiemca pozostawione na owocach
leśnych przez chore lisy. A więc - myjcie poziomki, nie jedzcie borówek wprost
z krzaczka! - apelują środki masowego przekazu.

- To bzdura - uspokaja Adam Kosek, epidemiolog z krakowskiego sanepidu. -
Owszem, choroba zawsze istniała i istnieje nadal, ale jest bardzo rzadka i
przenoszona głównie przez zakażone zwierzęta domowe - psy i koty, a nie dzikie,
żyjące w lasach.

Przyczyną zarażenia bąblowicą są jaja tasiemca, które z pokarmem - np.
wspomnianymi owocami leśnymi - dostaną się do organizmu ludzkiego.

- Przez ostatnie dwa lata na bąblowicę chorowały w całej Polsce trzy osoby. To
znaczy, że choruje średnio jedna osoba na więcej niż milion mieszkańców.
Prawdopodobieństwo, że trafi się na jagodę zakażoną przez lisa jest takie samo,
jak trafienie szóstki w totolotka - uspokaja Adam Kosek.

- Łatwiej można zachorować, jedząc niemyte owoce leśne, zbierane po opryskach
środkami chemicznymi - dodaje Stanisław Pawlus z krakowskiego sanepidu. - A to
zdarza się bardzo często.

***
"Dziennik Polski"
frenchvanilla napisała
>
> dlaczego koty nie moga jesc wieprzowiny? moja kota uwielbia nerki wieprzowe.
> wiem, ze nie powinna ich jesc zbyt duzo ( mozna 'przedawkowac' witamine a),
> ale jakie sa inne przeciwskazania?

Czytalam w ksiazkach o kotach ze chodzi glownie o pryszczyce i toxoplazmoze
ale z tego co wiem to i ludzie nie powinni jesc surowej wieprzowiny
Syn znajomej wyhodowal sobie kiedys tasiemca z takiego miesa ( znajoma
pracowala w kontroli w zakladach miesnych a jednak...)

Poza tym nie widzialam nigdy wieprzowych konserw dla kotow - co to moze
oznaczac ?
Lepiej gotuj kotu te wieprzowe nerki albo dawaj kurze podroby ale tez w
malych ilosciach
Gość portalu: Ewawa napisał(a):

> Własciwie mamy podobne poglądy. Dyskusja o homoseksualistach i ich zwiazkach
> byłaby trochę nie na temat. Chyba że dotyczyłaby homoseksualnych związków
> między zwierzątkami.
>
> Niegdy nie zrozumiem osób, które mają watpliwosc komu udzielić pomocy,
> człowiekowi, zwierzęciu czy obu naraz. Myślę że to tylko teoretyzowanie.

Teraz rzeczywiście trochę Cię sprowokuję. Co byś zrobiła, gdybyś miała do
wyboru ratować wielokrotnego mordercę skazanego na dożywotnie więzienie, czy
psa ratownika górskiego?
>
> Ciekawe jestem zupełnie serio, czy miłośnicy zwierząt szanują pchełki,
weszki,
> komary widliszki i muchy tse-tse. Czy miłośc dotyczy tylko ssaków? Czy może
> jakiejś szczególnej rodziny, gromady, czy samego gatunku? Do zwierząt można
też
>
> zaliczyć przecież już tasiemca. Czyż nie?

Myślę, że miłośnicy zwierząt szanują te zwierzęta, która potrafią odczuwać
(ból, zimno) okazywać uczucia (radość, przywiązanie). Z psem, kotem, świnką,
małpą itp. można pogadać (moje koty, gdy do nich zagadnę, zawsze mi
odpowiadają), poznać kiedy są wesołe, smutne, kiedy cierpią, z tasiemcem czy
muszką tse-tse byłoby to trudne.
Pozwolisz, że zadam Ci pytanie, czy masz lub miałaś jakiegokolwiek zwierzaka?
Ja zawsze bardzo lubiłam zwierzęta, ale odkąd mam koty, moje uczucia do
futrzastych (i nie tylko) stały się gorętsze.
Pozdrowienia
Żarłaczka
Świat cyklicznie ogarnia paranoja. Co chwile nowa. Nie jemy drobiu, bo ptasia
grypa, wolowiny, bo wsciekle krowy, jagód, bo bąblowiec, świń, bo tasiemiec czy
inny włosien, dzieci wypędzamy z piaskownicy, bo toksokaroza, kota kijem, bo
toksoplazmoza.Histeria.
Należaloby się szybciutko przestawic na odżywianie powietrzem, ale czystym, więc
tlenowy namiocik najlepiej
Nie można lekceważyć zagrożenia, ale zachowac zdrowy rozsadek. Mięso i jajka się
gotuje. Ręce można umyc. Żeby trafić na zagrypioną kurę, trzeba mieć pecha. A
co zrobic, jak wróbel na nas na ulicy kichnie? Przeciez grypa przenosi się drogą
kropelkową...
tiya napisała:

> Świat cyklicznie ogarnia paranoja. Co chwile nowa. Nie jemy drobiu, bo ptasia
> grypa, wolowiny, bo wsciekle krowy, jagód, bo bąblowiec, świń, bo tasiemiec czy
> inny włosien, dzieci wypędzamy z piaskownicy, bo toksokaroza, kota kijem, bo
> toksoplazmoza.Histeria.
> Należaloby się szybciutko przestawic na odżywianie powietrzem, ale czystym, wię
> c
> tlenowy namiocik najlepiej
> Nie można lekceważyć zagrożenia, ale zachowac zdrowy rozsadek. Mięso i jajka si
> ę
> gotuje. Ręce można umyc. Żeby trafić na zagrypioną kurę, trzeba mieć pecha. A
> co zrobic, jak wróbel na nas na ulicy kichnie? Przeciez grypa przenosi się drog
> ą
> kropelkową...

Hahahahahahaha ))
Nauczę się tego na pamięć i będę brylować w towarzystwie!
Profilaktyczne odrobaczanie jest bardzo ważne dla zwierząt , nawet jeżeli nie
wychodzą z domu – ty możesz przynieść coś na butach , lub zajrzeć do was może
nieproszona pchła , która jest żywicielem pośrednim pewnego rodzaju tasiemców.
Jeśli chodzi o zagadnienia techniczne w tym temacie :
- jeśli jest to dorosłe zwierzę to wystarczy profilaktycznie odrobaczyć
je co ok. 6 miesięcy , jeżeli jada czasem surowe mięso to co 3 miesiące.
- Preparaty p/robacze są różne – w tabletkach, w pastach, a nawet w
cukierkach
( wybór oczywiście należy do Ciebie )
- Zabieg możesz przeprowadzić w domu . po prostu trzeba na czczo podać
kotu tabletkę lub odpowiednią ilość pasty , które to możesz kupić w
lecznicach , potem trzeba tylko wstrzymać się przez jakieś dwie godziny z
karmieniem i sprawa załatwiona.
Oczywiście jest także sposób , który nie naraża twojego kota na kontakt z
niesmacznymi lekami , a Ciebie na rany po podrapaniach spowodowane podawaniem
leków.
Możesz okresowo badał kał na obecność pasożytów – pamiętaj jednak jednokrotne
badanie właściwie może ci nic nie dać – właściwe jest minimum trzykrotne
zbadanie kału w odstępach dwu , trzydniowych – wtedy jeżeli wszystkie trzy
badania są negatywne możemy uznać ,ze zwierzę jest zdrowe i nie trzeba go
odrobaczać.
moj kot uwielbia myszy,zjada je z apetytem a my nie smiemy mu w tym
przeszkadzac.Jednak zauwazylam ze po ok.10 dniach od apetycznych wizyt na
dzialce ma robaki - i co gorsze tasiemce. Myszy pewno sa nosicielami,
odrobaczywialam go 3 tygodnie temu, teraz mialam powtorzyc zastrzyk ale
wrocililismy z sobotnio - niedzielnego wypoczynku i pewno nowe robale sie juz
tam powoli mnoza, za kilka dni znow wybieramy sie z kotem na dzialke jak go
odrobaczac, czym zeby za bardzo go nie truc ale zeby wszystko bylo ok.
Mamy drugiego kota ktory wogole w myszach nie gustuje, nasz kot myszozerca
oczywiscie spi z nami.
Niestety masz do wyboru tylko dwie opcje :
Po pierwsze zabronić twojemu kotu jadania myszy – choć nie wiem czy
zrozumie ,ze myszy mogą mu zaszkodzić ?
Po drugie po każdej zjedzonej myszy serwować kotu lek p/pasożytniczy a co
gorsze powtarzać go po około dwóch tygodniach.
Co do spania z kotem – wiem ,ze jest miłe , ja sam nie potrafię spać bez moich
psów ale jeżeli widzisz u swojego przyjaciela tasiemce i ich człony to musisz
niestety zadbać o higienę i to bardzo poważnie – ponieważ możesz stać się
niechcący ogniwem łańcucha rozwojowego tego pasożyta – człon tasiemca duży nie
jest i może przykleić do palców , które niestety często robią coś przy ustach.
Witaj!
Są sposoby na podanie kotu tabletki, pisałem o tym parę razy na
forum "zwierzęta". Jeśli nie znajdziesz, to powtórzę. Koty, które nie mają
podejrzenia o tasiemca, odrobaczamy zwykle syropkiem przeciw robakom dla
dzieci, który nie jest niesmaczny, jedzą go z serkiem homogenizowanym bez
oporów, czasem leki też tak podajemy. Jeden z moich kotów zjada małe kawałki
tabletek w surowym mięsie.
Pozdrawiam, Juliusz.
Ja odrobaczam me dwa urwisy Pratel'em (na oblence i tasiemce). Biore kota na
kolana, jedna reka otwieram pyszczek (wsuwam palec wskazujacy i kciuk pomiedzy
zabki od gory), druga reka wrzucam gleboko tabletke. To jedyna metoda jak w
moim przypadku skutkuje - niestety siersciuszki nie daja sie nabrac na
tabletke w pozywieniu. Nie stosuje lekow dla ludzi, poniewaz czasami dzialaja
one na zwierzeta inaczej niz napisano w ulotkach.
Witam jeszcze raz!
Większość leków stosowanych w weterynarii to leki „ludzkie”. Były one zresztą
testowane na zwierzętach, zanim trafiły do ludzi. Nie można raczej stosować
odwrotnie, leków „zwierzęcych” dla ludzi, choć też bywają wyjątki. Z
powodzeniem przetestowałem na sobie zwierzęce leki przeciwgrzybicze na
grzybicę, którą kilkakrotnie złapałem od bezdomnych kotów.
Środek odrobaczający, o którym wspomniałem, to Pyrantelum, syropek dla dzieci,
który na koty działa bardzo skutecznie, też przetestowałem, tylko nie na sobie.
Jest on również stosowany przez weterynarzy. Pyrantelum stanowi też jeden z dwu
składników środka odrobaczającego dla zwierząt w tabletkach o nazwie Pratel.
Pyrantelum nie działa na tasiemce, ale tasiemce łatwo jest wykryć u kota.
Wydalane człony, które pojawiają się w okolicy odbytu są podobne do ziarenek
ryżu.
Pozdrawiam, Juliusz.
chudy kot
Moj kot kastrat (1rok i 2m-ce) jest b. chudy, co mnie martwi. Moze jest
chory ? Karmie go suchym pokarmem dla kastratow (tzw. tlustym) i mokrym "Kite
Kat" lub "Whiskas", ale on glownie zjada to sam upoluje. A lowna jest bestia,
ze hej...
Czy przyczyna jego chudosci moze byc tasiemiec ? Jezeli tak, to jak to
sprawdzic. Kot nie zalatwia sie w domu, a dowiezienie go do lekarza wymaga
duzo zachodu. Nadmieniam, ze kocurek jest regularnie, co pol roku,
odrobaczany (chyba Pratelem).
Drugie pytanie - czy takiemu pol-dzikiemu kotu trzeba podawac jakies witaminy?
Z gory dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam
Drontal kontra tasiemiec
Wykryłam u mojego niedawno przybłąkanego kotka tasiemca (miał na futerku koło
pupy jeden "segment" tego stwora). Podałam mu tabletkę Drontalu. Jak
przekonać się, że zadziałała i tasiemca faktycznie szlag trafił? Kotek nie
załatwia się w domu, więc nie zobaczę jego odchodów. Czy po jakimś czasie
podać Drontal ponownie?
I jeszcze jedno - czy moje psy mogły od niego też to złapać?
dokladnie jak powiedziala brenya - weterynarz da co trzeba. Przy okazji zobaczy
kitka, bo jak wychodzi moze miec nie tylko robaki w srodku, ale i na zewnatrz.
jest stronghold, ktory dziala wewnatrz na glisty (ale nie na tasiemca np) i na
pchly.
Jest tenaver - w sumie dla psow, ale dziala tez na tasiemca i kotom po nim nic
nie jest.
Ja nawet dostalam od wetki systamex, ktory jest dla duzych zwierzat - bydlo,
konie (m.in. to juz nie jest nasz lekarz) ktory dziala na srodek, ale tez na
robale w tkankach (wiec moze tak calkiem beznadziejna ta wetka nie jest)

Na poasozyty zewnetrzne jest np ftontline
ratujcie mojego kota
Nie wiem już co mam zrobić. Od roku próbuję wyleczyć kota z tasiemca.
Kot dostał m.in.: kilkakrotnie Vetminth, Pratel, Drontal, rózne zastrzyki.A
tasiemiec jak Lenin - wiecznie żywy.
Ostatnio dostaje zastrzyki Anipracit. Wziął dwa. Nie wiem czy to wystarczy i
ile zastrzyków może przyjąć maksymalnie.
Proszę o radę.
Przyznam się szczerze że jeszcze nigdy nie spotkałam sięz taką opornością
pasożyta na leki przeciwrobacze.
Zapytałam znajomego parazytologa o ten dziwny przypadek i jego zdanie jest
takie, że może zostało postawione błędne rozpoznanie? No właśnie, bo skąd ta
pewność, że to tasiemiec? W jaki sposób to rozpoznano? Ile razy robiono
badanie?
A może kot po leczeniu zaraża się nim ciągle na nowo z jakiegoś źródła?
Ja bym sugerowała jeszcze raz badanie kału u doświadczonego parazytologa.
Rety rety, czy ja dobrze czytam, że kot od roku dostaje leki przeciwrobacze,
podczas kiedy ANI RAZU nie zbadano kału??!!
W takim razie, skąd ta pewność, że to tasiemiec? Przecież kot może być
zarobaczony setką innych gatunków robaków, na których leki przecitasiemcowe nie
działają. Ot i cała zagadka.
Prosze jak najszybciej zrobić badanie kału na obecnosć pasożytów, w tym
kokcydii! Jeśli w Twoim mieście nie ma żadnego laboratorium weterynaryjnego
(naprawdę? nawet Zakładu Higieny Wterynaryjnej?), to od biedy możesz zanieśc
kał do laboratorium dla ludzi - tam też powinni zobaczyć jaja pasożytów, tylko
będą mieli trudność z oznaczeniem gatunku (mogą nie znać "zwierzęcych" gatunków
pasożytów).
Jeśli laboartorium dla ludzi z jakichś dziwnych powodów nie będzie chciało
zbadac kału, to proponuję zapakować bardzo szczelnie próbkę kału i wysłać go
kurierem do najbliższego Zakładu Higieny Weterynaryjnej (jest w każdym większym
mieście) lub na najbliższy Wydział Weterynaryjny.
Odpowiadając na ostatnie Twoje pytanie - jeśli nie było badania kału, to
Anipracit w ogóle nie powinien byc podawany! To trucizna, nie witaminki.
Witam!
Leki, czy też środki, które początkowo dostawał Twój kot działają nie tylko na
tasiemce. Są stosowane standardowo na wszystkie pasożyty i myślę, że Twój
lekarz nie popełnił tutaj błędu. Napisałaś, że przez pół roku był spokój, a
więc skutkowało ... Skąd te kolejne zarobaczenia? Twój kot nie wychodzi z domu,
ale może w domu poluje na myszy albo na jakieś robactwo? Zastanów się nad tym.
Co do badania kału, nie zawsze jest miarodajne. W kale szuka się wyłącznie jaj,
których akurat może nie być. Oddawałem dwukrotnie kał kotki na badanie, jest to
kotka przygarnięta razem z kociętami z działek, w końcu musiałem ją oddzielić
od małych, bo je stale zarobaczała. Jej kał pomimo odrobaczania cały się
ruszał, wyłaziło z niego coś, co ja sklasyfikowałem jako larwy glist lub czegoś
podobnego. Wynik badania: "w kale jaj pasożytów nie stwierdzono" ...
Pozdrawiam, Juliusz.
U mojego tak się właśnie zaczęły problemy, właśnie łysieniem na udach przy
pięknej reszcie sierści. Najpierw weterynarz mówił, że hormony bo kot
wykastrowany i dawałam witaminy. Potem kot łysiał coraz bardziej i zaczął mieć
biegunkę i wymioty. Potem inny weterynarz orzekł, że to tasiemiec i po
odrobaczeniu był spokój na pół roku. Potem walczyłam różnymi lekami bo objawy
wróciły. Teraz badanie kału nic nie wykazało i nadal muszę szukać powodu
choroby.
Mam nadzieję, że u Twojego jest inaczej.
Pozdrawiam
U robaków jelitowych, podobnie zresztą jak u bakterii czy wirusów isteniją tzw.
predspozycje gatunkowe, tzn. konkretny gatunek robaka zaraża zwykle konkretny
gatunek ssaka. Np. pies ma swoej psie glisty, kot - kocie, a człowiek -
ludzkie. Są to odrębne gatunki. Czasami - bardzo rzadko - ale się zdarza, że
któryś pasożyt umiejscowi się w jelitach nie-swojego żywiciela, czyli u
żywiciela przypadkowego. Takim żywicielem przypadkowym może być teoretycznie
człowiek dla psiego tasiemca, ale w praktyce zdarza się to bardzo rzadko, więc
proszę aż tak bardzo sie nie martwić. Proszę obserwować swój kał, jeśłi będą w
nim białe poruszające się samodzilenie krótkie człony tasiemca wielkości około
1-3 cm, to prosze udać sie do lekarza med. Można również zbadać swój kał w
najbilższym sanepidzie.
nie musisz sobie robić żadnego testu, nie straszcie dziewczyny. Można się
zarazić tasiemcem od psa, ale nie każdym i nie tak łatwo (zwykle potrzebne jest
dodatkowe ogniwo - żywiciel pośredni). Jeśli czujesz się bardzo zagrożona -
możesz się profilaktycznie odrobaczyć. Po prostu. Jeśli już masz tasiemca po
pewnym czasie (nie dłuższym niż ok. 2 miesiące) zacznie on produkować dojrzałe
człony, które zauważysz wydalone w kale lub na bieliźnie. W zależności od
gatunku różnią się szczegółami, ale zasadniczo mają wielkość ziarna ryżu, są
jasne i ruchome. Na prawdę, nie ma powodu do takiego zdenerwowania, po prostu
odrobacz się. Odpowiedni lek przepisze Ci zwykły internista, jeśli powiesz o co
chodzi. Ale osobiście myślę, że nic Ci nie jest. Moje psy regularnie mają
tasiemce (zarażają się od myszy, które podkradają bez przerwy moim kotom), koty
też i jeszcze nigdy żaden z domowników się nie zaraził.
Czy odrobaczenie dało efekt?
Proszę o odpowiedź panią doktor i Was drodzy kociarze.Otóż przybłąkała sie do
nas kotka ,wet na pierwszej wizycie dał stronhold ,nie bylo po nim widać
żadnych robali ,po trzech tygodniach zauważyłam człony tasiemca i bialy długi
nitkowaty robal, wet powiedzial ze to tasiemiec zaaplikowal vetminth i po
tygodniu pratel i w nastepnym powtórka, lecz nie widze aby co kolwiek bylo w
kale kici ,teraz kotka ma duży apetyt i robi normalne kopy bez krwi, prosze o
rade czy powinnam widziec tasiemca? niepokoje sie że odraobaczanie nie dało
efektu.
Pani Doktor i miłośnicy kotów prosze o odpowiedź
Pisałam pare dni temu,że mam obawe czy odrobaczenie dało efekt?Otóż od
miesiąca walczyłam z tasiemcem ,dzisiaj dokładnie 7 dni po ostaniej
tabletce,kotka podczas robienia kopy wydaliła z siebie coś przypominające
kawalek błonki około 10 cm lekko szare i zflaczałe,cienkie o nieco grubszym
zaokrągleniu , prosze o odpowiedź czy to może tasiemeic wyszedł?
Mój drugi problem to ruia kotki ,mam ja od miesiaca ,wet nie podjął żadnych
kroków w tym celu gdyż odrobacznie, szczepienie a sterylka lub środki
później, ale niesty jest ruika trwa równo tydzień pierwsze dni były w
miarę ,a teraz już mi szkoda domowników i kota ,objawy mocnej rui trwaja
trzeci dzień ,może sa łagoniejsze niż w poniedziałek ale nadal
tarzanie ,zawodzenie ,czy mam cierpliwie przeczekac czy podjąć jakieś środki
przerywające ,ile to może jeszcze trwać? proszę o radę z góry bardzo dziękuje.
Kotka ma ruję minimum tydzień.
Nie należy się tym przejmować.
Gdyby jednak objawy przedłużały się ponad 2 tygodnie,
przy osłabionym kocie, byłabym za tym, by poprosić weta o przerwanie rui.
Są takie zastrzyki.

Cały problem w tym, że kocica jast mocno osłabiona po przygodzie z tasiemcem.
To co wyszło, to prawdopodobnie jest właśnie to świństwo.
Ale na tryumfy jeszcze trochę za wcześnie.
Wet najlepiej będzie wiedział, czy to co wyszło to już wszystko i czy nie
należy powtórzyc odrobaczania i ewentualnie ile razy.
Po tym wszystkim trzeba dać jej trochę odpocząć i nabrać sił zanim się ją
wysterylizuje.
zasadniczo nie może, pasożyty też mają specjalizacje - kocie są odmienne niż ludzkie

był gdzieś niedawno wątek na ten temat, poszukaj może po forum; pani wet pisała
bodaj, że w wyjątkowym przypadku człowiek może stać sie przypadkowym żywicielem
pośrednim dla tasiemca - ale tak na co dzień to zwykła higiena wystarcza, żeby
sie nie zarazić niczym od zwierzaka, mycie rąk po głaskaniu pupila, regularne
czyszczenie kuwetki, te rzeczy:)
miałam taki sam problem u kotki miesiąc temu ,bardzo panikowałam bo można sie
zarazić jest to trudne ale możliwe ,bałam sie ze wzgędu na dzieci
profilaktyczne odrobaczyłam całą rodzinę tak dla spokoju ,trzeba zrobić
generalne porządki w mieszkaniu,zmiana pościeli itp, wet pokazywał mi dużą
ilość jajeczek tasiemca ,która może być na sierści ,przedewszytkim mycie rąk
non stop i plilowanie aby kot nie był w miejscu gdzie przygotowuje sie posiłki,
napewno przy zachowaniu środków ostrożności bedzie wszystko dobrze,pozdrawiam
wiesz generalnie lekarze mówią ,że jaja pasożytów są wszędzie przenoszą sie jak
kurz ,ja wysprzątałam mieszkanie generalnie ,koteczek i tak kładł sie do
łóżka ,ciagle prałam itp, ale poprzez swoje doświadzenie i innych kociarzy
myśle że najważniejszą sprawą jest mycie rąk przed każdym posiłkiem i
pilonwanie aby kot nie miał dostępu do żywności, nie tylko ja miałam taki
przypadek ,pytałam inne osoby czy zaraziły sie kocimi pasożytami,nic nikomu nie
było ,nie martw sie już niedługo będzie po tasiemcu sa skuteczne
środki ,pozdrawiam
Już o tym pisalam, ale niech tam, napisze jeszcze raz :)
Zarazić się tasiemcem można poprzez połkniecie jego jaj. Jak można połknąć
jaja? Najskuteczniej połknąć kawałek kału kota - efekt gwarantowany :)
No dobrze, dosyć żartów. Jaja wydostają sie z wydalonych pękniętych członów
tasiemców, a ponieważ są mikroskopowej wielkości, wiec praktycznie z podmuchami
powietrza mogą roznieść się wszędzie. Tak wiec tak naprawdę nie ma 100%
skutecznego sposobu na to aby na pewno nie zostać zywicielem przypadkowym.
Natomiast w praktycze wygląda to tak, że podstawowa higiena, a wiec codzienne
sprzątanie kuwety i częste mycie rąk - ZWŁASZCZA po sprzątaniu kuwety i
zwłaszcza po głaskaniu kota w okolicach ogona pozwala uniknąc tego ryzyka.
Oczywiscie nie należy zapominać o regularnym odrobaczaniu swych pupili.
Odrobaczanie u tak małego kociaka polega zazwyczaj na kilkukrotnym (najczęściej
dwu- lub trzykrotnym) podaniu lekarstwa odrobaczającego. Podejrzewam, ze pewnie
pierwszą dawkę leku odrobaczającego kotek dostał juz na pierwszej wizycie.
O zarażeniu robakami od kota pisałam już na tym forum wielokrotnie, ostatni raz
bodajże wczoraj - w wątku "zarazić się tasiemcem".
Przy zachowaniu podstawowych zasad higieny typu codzienne sprzątanie kuwety i
częste mycie rąk, zwłaszcza przed posiłkami, ryzyko zarazenia się od zwierzęcia
jest minimalne, wiec nie ma po co martwić się na zapas.
Jeśłi kot byłby mocno zarobaczony, z pewnością robaki w kale byłyby widoczne.
Jeśli byłby zarobaczony glistami, to razem z kalem wydalałby kilkucentymetrowej
długości zwinięte sprężynki lub też 5-9 cm długie nitki takie jak makaron.
Gdyby była zarobaczona tasiemcem, to wydalałaby male płaskie kawałki tasiemki
wielkości ok. 1 cm, zazwyczaj zdolne do samodzielnego poruszania się.
Odrobaczanie kota z chorymi nerkami...
Dopóki nie wiedziałam, że nerki mojego kota nie pracują prawidłowo nie
widziałam problemu...Teraz natomiast zastanawiam się czy podawanie mu środków
na robaki nie wpłynie niekorzystnie na nerki? Bardzo proszę panią Doktor o
komentarz na ten temat. Do tej pory stosowałam Stronghold lub Aniprazol (kiedy
u innych kotów odkryłam tasiemca). Wykonam badanie kału na obecność pasożytów
ale jestem prawie pewna, że niestety będzie ono miało wynik "pozytywny"
(wykaże obecność...)Co wtedy robić??? W końcu te środki to trucizna, czy można
jakoś chronić kocie nerki?
Jeśli rzeczywiście badanie kału wykaże obecność jaj tasiemca, to nie ma innej
rady, jak kota odrobaczyć, ponieważ więcej negatywnych skutków moga przynieść
robaki w narządach jamy brzusznej kota niż usuwanie pozostałości leku przez
nerki. Z wymienionych leków akurat stronghold do "oczyszczania" kota z tasiemca
się nie nadaje, ponieważ ten lek nie działa na tasiemce.
Jeśłi jednak okaze się, że w kale są jaja nicieni, a nie tasiemcow - wówczas
można do odrobaczania uzyć preparatu zawierajacego wyłącznie pyrantelum, gdyż
substancja ta nie wchlania się do organizmu - działa wyłacznie w świetle jelit,
dzięi czemu można "oszczędzić pracy" chorym nerkom.
Serdecznie dziękuję za odpowiedź! Problem w tym, że na kocim posłaniu znalazłam
coś, co wygląda mi na jaja tasiemca...Z tego posłanka korzystają też inne koty,
więc one dostaną Aniprazol bez badania (to są tzw. dochodzące, którymi się
opiekuję). Ale ponieważ jaja są to i tasiemiec jest...Z dużym
prawdopodobieństwem u mojego też...
Dobrze byłoby spróbować zdiagnozować przyczynę tych nawracajacych biegunek.
Nic nie napisałaś, czy kot jest odrobaczany, czy jest zaszczepiony.
Jesłi nie był od dawna odrobaczany, to przyczyną tych nawracających biegunek
mogą być albo robaki jelitowe (glisty, tasiemce) albo może to być też np.
pierwotniacza infekcja jelit, czyli np. kokcydioza. Dobrze byłoby wykonać
badanie kału w tych kierunkach.
Moze to być też oczywiście objaw wielu innych chorób, np. infekcja bakteryjna,
wirusowa, zapalenie wątroby lub innych narządów wewn., niewydolność trzustki
itp. itd. Konkluzja: powinien zobaczyć go lekarz wet.
Jeszcze raz dziekuje wszystkim za rady i podtrzymanie na duchu. Koty zostaly
zawiezione do lecznicy i wszystkim dano zastrzykz Droncit Feline.
Za dwa tygodnie powtorka.
Robakow poza tym jednym razem nie widzialam. Do tej pory nie mam pojecia co to
moglo byc. W lecznicy na podstawie opisu, bez analizy, uznali ze to tasiemiec
/tapeworm/.
Nic na to nie wskazuje ale niech im bedzie bo wyczytalam w necie, ze podane
lekarstwo powinno ubic prawie wszystkie mieszkajace w kocie robaki))).
Miejmy nadzieje, ze lek podziala.
Jesłi to są rzeczywiscie na pewno glisty (a nie np. tasiemce), to te "cuda"
mogą się wziać np. z jajeczek, które kot sobie zosatwił na: kocyku, posłaniu,
koszyku itp. i ktorymi się permanentnie zakaza lub z jajeczek pozosatwionych w
dowolnym innym miejscu w domu, gdzie kot lubi często "rezydowac". Poza tym może
to być akurat jakis gatunek nicienia o wyjatkowo długim okresie rozwoju, czyli
np. może się rozwijać z jajeczek w jelitach kota, na które nie podziałały
poprzednie srodki odorbaczajace.
Inna przyczyna nawracajacych inwazji może być taka, ze to nie glisty a tasiemce
i że może używacie niewłaściwych preparatów odrobaczajacych.
Doświadczyłam tego(właściwie mój Bartuś). Mój kot też był po przejściach.
Tasiemca wytruliśmy, ale po pół roku i potrójnym odrobaczaniu okazało się, że
ma nicienie. Profesor zalecił Panacur, potem powtórnie powtórzyliśmy, gdyż
pierwsze trucie wytłukło dorosłe osobniki, drugie trucie te, które się wyroiły
z jajeczek.
Zapytaj swojego lekarza, czy nie należałoby zastosować innego leku działającego
na nicienie, bo niektóre środki działają na ściśle określony rodzaj robaków.
Pozdrawiam
koty-przedawkowanie?
mam dwie kotki okolo 5 miesieczne i przedwczoraj je odrobaczalam.Mam takie
tabletki ze najpierw sie daje dawke na roundworms po tygodniu na tasiemca i
za tydzien znowu na te peirwsze.No i po dawce na tasiemca koty prawie
zeszly.Dostaly tabletki rano a wieczorem gdy wrocam z pracy zachowywaly sie
normalnie wciaz ale po jakiejs pol godzinie zaczely schodzic tzn jeden
kompletnie byl otumaniony i przerwcal oczyma ze bialka bylo widac i tylko
siedzial,drugi mial sztywne konczyny tylnie i tez przerwcal oczyma.Chcialam
(i wyszlam)zabrac je do weta ale wszystko bylo zamkniete o 1 w nocy,na drugi
dzien im przeszlo.Co i m sie dzialo i dlaczego??Dawka byla taka jak podana na
opakowaniu do wagi ciala.
Moim zdaniem zrobiłaś błąd kupując te leki w sklepie zoologicznym. Sklepy
zoologiczne mogą sprzedawać karmy i różnorodne akcesoria, natomiast nie mają
pozwolenia na sprzedawanie jakichkolwiek leków; jeśłi Twój sklep je sprzedaje,
to robi to nielegalnie. Pytanie jest także skąd mają leki odrobaczające, skoro
nie mają pozwolenia na ich sprzedaż.
Uważam również, że skoro użyłas jednego i tego samego leku za każdym razem, to
absolutnie nie ma takiej możliwości, aby raz działał na jeden rodzaj robaków, a
innym razem na drugi. Jeśli lek ma wąskie spektrum działania, to działa albo
tylko na nicienie albo tylko na tasiemce; jeśłi ma szerokie spektrum, to działa
od razu na wszystko. Skoro kupiłaś te leki w sklpeie zamiast - tak jak należy -
w lecznicy weterynaryjnej, to mogły być jakies przeterminowane lub wycofane z
produkcji, może dlatego koty tak niekorzystnie zareagowały. Następnym razem kup
je u weta i wypytaj dokładnie o dawkowanie oraz o częstotliwość odrobaczania.
popekany nosek
Witam.Co moze byc przyczyna popekanego noska u malego kociaka? I czy takie
male kocie 3- miesieczne moze miec tasiemca? Ma apetyt ale jest
chudziutki,brzuszek troche wzdety.Nie widzialam robali w kupie i troche boje
sie go truc "profilaktycznie".I czy ewentualnie na glisty jest skuteczny
stronghold, jak wyczytalam na opakowaniu, czy lepiej jakis nemex.Jak pisalam,
boje sie go truc, bo to znajda i dosc zabiedzona, wiec co jest
najbezpieczniejsze?
Oba preparaty występują w postaci olejowych kropli do zakraplania na skórę.
Pierwszy z nich (profender) zwalcza wszystkie najczęsciej występujące pasożyty
jelitowe bytujące w przewodzie pokarmowym kota, tj. tasiemce, glisty i
tęgoryjce. Nie działa na ektopasożyty (pasożyty na skórze).
Drugi z nich (stronghold) ma trochę inne spektrum działania: zwalcza
ektopasożyty czyli pasozyty skóry takie jak świerzbowce, pchły, nużeńce, a
takze niektóre pasożyty jelitowe, ale tylko robaki obłe, takie jak glisty i
tęgoryjce. Na tasiemce nie działa.
Żaden z nich nie dziala na kleszcze.
Absolutnie nie dawaj mu mleka. Ani żółtka jak ma sraczkę. Nie wolno po 10
dniach ponownie odrobaczać i dowalac jeszcze Strohold, który też zabija glisty,
zatrujesz go, jak kot starszy to mu dowalisz tak wątrobę, że szkoda gadać. jest
kilka leków na grzybicę (ostanio przerabiałam) ale wymagają systematyczności w
kilkutygodniowym podawaniu. Na dobry początek kup mu TYLKO Stronhold i
zaaplikuj na kark. Wytłucze pchły i glisty i jak ma świerzbowca w uszach.
Odczekaj z podawaniem następnych odrobaczaczy ok 1 m-ca. I tu byłaby najlepsza
jakaś tabletka co tłucze tasiemca - kup u weta. Jak nie chce
jeść kupnego, wykosztuj się i kup mięsko jakieś pyszne - gotowane. Od grzybicy
nie umrze tak szybko, a trzeba go wzmocnić i odkarmić bo leki grzybiczne bardzo
obciążają. Gdybyś go dała radę złapać - pogłaskać to napisz, jest taki płyn
którym można go obficie spryskać - pomaga w leczeniu grzybic. Wogóle z jakiego
miasta jesteś, bo jak Krakó to ci mogę trochę tego płynu podarować (zostało mi
aa jest dosyć drogi). Odezwij się.
Mar.gajko, ja nie proponowałam podania Strongholdu zaraz po odrobaczeniu -
napisałam „potem, zależnie od stanu kotka”, mając na uwadze odpowiednio długą
przerwę i obserwację kotka. Bo mogło się okazać (miałam taką nadzieję), że
przyczyną wyglądu jego skóry są kleszcze i pchły, a ten problem zniknąłby sam
wraz z nadchodzącą zimą i wtedy w ogóle nie trzeba by nic podawać.
Rozważałam podanie najpierw Strongholdu, ale jest on silnym środkiem, a z
robaków działa tylko na glisty, zaś dorosłe koty wg mnie częściej mają
tasiemce. Szkoda byłoby faszerować kota tak silnym środkiem, który mógłby nie
zlikwidować prawdopodobnej przyczyny jego problemów.
Jeśli kotek ma biegunkę, to faktycznie lepiej nie podawać mleka, choć niewielka
ilość mleka z dodatkiem wywaru z siemienia na pewno by nie zaszkodziła, a wręcz
pomogła, szczególnie po odrobaczeniu. Żółtko w tej sytuacji tylko gotowane,
najlepiej z dodatkiem rozdrobnionego białka, i mięso z ugotowanych skrzydełek
kurczaka – działa bardzo zapierająco.
Ale to wszystko przy założeniu, że kotek ma jeszcze apetyt, a jego stan nie
jest poważny. Skoro jednak jest tak, jak pisze Monika w ostatnim poście, to nie
pozostaje nic innego, jak zorganizować jakoś transport do weterynarza.
Serdecznie pozdrawiam
Jola
Raczej to nie tasiemiec, "mój tasiemiec" wyglądał inaczej, na pewno nie
malutkie ruchliwe, ale Pratel będzie bardzo dobry, bo oddziałowuje nie tylko na
tasiemce, ale bodaj obleńce i tęgoryjce, albo trochę mylę. W każdym razie jest
bardzo dobry (lepiej nie dawaj pasty Vetmint, bo jest bardzo mało skuteczna,
choć smaczna). Pratel podajesz na wagę zwierzęcia - tabletka jest na 10 kg,
więc dla kota wagi 6-7 kg podajesz 2/3 tabletki, na 4-5 kg pół tabletki, itd.
Po 10 dniach trzeba kurację powtórzyć. Pratel jest gorzki, więc spróbuj trochę
tylko połupać (3-4 kawałki) i wgnieść w pasztet (jeśli to lubi) lub kulkę mięsa
mielonego. Mnie się nie udaje do pysia, bo jeśli za pierwszym razem nie wepchnę,
to potem już nie ma siły, bo broczę krwią, kot się pieni (naprawdę toczy czasem
pianę z pyska), ucieka i tyle go widziałaś. Pozdrawiam.
Robaki i tasiemiec u kota!!!!!
OD miesiąca mam w domu małego kotka. Mieszaniec dachowca z syjamskim.
Przedwczoraj kot zwymiotował w domu i w wymiocinach zauwazyłam gliste (?).
Długie, białe (brrrr). Dzisiaj przy odbycie krótki biały kawałek - nie wiem -
tasiemca??!!! Ruszało sie to, z odytu, więc pewnie człon jakiegos stwora.
Wiem, że musze kota odrobaczyć. CZy odrobaczanie wyniszczy także tasiemca? No
i najważniejsze - czy my jesteśmy bezpieczni? Nie zarazimy się? Mam małe
dzici, które tarmosza sie z kotem i dzisiaj jestem przerazona - czy sie nie
zaraziły????!!!! Poradźcie co poza odrobaczeniem powinnam jeszcze zrobić?
Pozdrawiam Aneta
O boze..
No ja nie wiem jak jest z czlowiekiem bo na szczescie nigdy w zyciu mnie ta
przyjemnosc nie spotkala ale moje koty i psy od czasu do czasu lapia robaki.
'Vet im daje lekarstwo- w odstepie dwutygodniowym, dlatego ze z jajek sie
wykluwaja nastepne po okolo dwoch tygodniach wlasnie.
W przypadkach wielkiego zarobaczenia kuracje sie powtarza.
Poza tym trzeba sie dowiedziec w jaki sposb lapie sie tasiemce i owsiki i
unikac zainfekowania.
Wiem ze jakies robaki mozna zlapac na plazy- jajka siedza w piasku.
Dlaczego po prostu nie pojdziesz do dobrego lekarza?
Wbrew powszechnie przyjetej opinii robaki wcale nie sa "z brudu" zreszta tak
samo jak i wszy.
Co prawda najlatwiej jest sie zarazic przez brudne rece.
V.
Ja daję kotom spokojnym tabletki w sposób już opisywany. Kot siedzi mi na
kolanach, tak przyblokowany, żeby nie mógł się cofnąć, pyszczek otwieram lewą
ręką chwytając od dołu kciukiem i wskazującym za kłami - nacisk otwiera
pyszczek, głowa musi być odchylona do tyłu; prawą ręką wrzucam tabletkę na
język dosyć głęboko i zamykam. Głaskanie po gardle lub zmoczenie noska powoduje
połknięcie. Przełknięcie trzeba wyczuć i dopiero wtedy puścić pyszczek, bo
niektóre oszukują i potem wypluwają!
Wstrzykiwanie jest skuteczne, jeśli lekarstwo nie jest bardzo gorzkie, bo wtedy
kot ślini się i pluje. Trzeba wstrzykiwać za kieł nie więcej niż jeden mililitr
jednorazowo, żeby się nie krztusił.
Kotom dzikim, które gryzą i drapią dajemy zwykle lekarstwa w tym, co bardzo
lubią; może to być mały kawałek mięsa z tabletką schowaną w środku, jeśli go
połkną w całości, to się udaje. Jeśli to nie przejdzie, dajemy sproszkowane lub
w postaci syropu w serku homogenizowanym.
Do odrobaczania używamy często syropku Pyrantelum dla dzieci. Nie działa na
tasiemce, ale na glisty jest bardzo skuteczny. Dajemy jednorazowo, a jeśli
martwe glisty pokażą się w kale, to jeszcze raz po tygodniu, żeby wybić te,
które się dopiero rozwijały. Syropek nie ma obrzydliwego smaku i jest chętnie
zjadany w serku bieluchu, można też podawać strzykawką.
Pozdrawiam i życzę sukcesów!
Witaj Conique!
Podejrzewam, że Twój apel był skierowany do mnie, chociaż i bez tego starałbym
się coś wymyślić. Znam tę bezsilność, kiedy zwierzę umiera na twoich oczach, a
nie możesz nic zrobić. Niełatwo jest znaleźć dobrego lekarza, każdy wymyśla
swoje , a odpowiedzialności nie bierze żadnej, to przecież nie człowiek,
chociaż i z ludźmi bywa różnie.
Może jednak idź jeszcze do kogoś. Trudno jest leczyć na odległość, niektórzy
nawet zabraniają. Może Twój kot jednak jeszcze nie umiera? Może ma robaki, np.
tasiemca, może to coś innego. Nie dawaj mu mleka, może to też być alergia na
mleko. Napisz, ile ważył i ile teraz waży, jakie ma futerko, nosek, oczy, uszy,
czy pozwala się dotykać, nie reaguje bólem na dotykanie skóry, lub np.
brzuszka. Czy pije, czy wymiotuje, jak często się załatwia i jak wygląda siusiu
i kupka. Jeśli chcesz, napisz na pocztę ( jul-kot@gazeta.pl ).
Współczuję i pozdrawiam.
Również wydaje mi sie, ze kocio może być zarobaczony. Koniecznie idź z nim do
weterynarza i poproś o coś przeciw robakom, ale o szerokim spektrum (przy
okazji również na tasiemce). Spróbuj mu tez dawać pastę ułatwiającą trawienie
(czy wydalanie - nie pamiętam) połkniętych włosów. Mój Kot bardzo ceni
sobie "Malt-Soft" firmy Gimpet (taki w tubie; aplikuje mu bezpośrednio
dopyszcznie, choć można dodawać do jedzonka). Poza tym Whiskas jest co prawda
lubiany przez koty, ale wcale nie jest najlepszy. Być moje Twój kocio jest
uczulony na których ze składników dodawanych do Whiskasa.
Koniecznie idź z nim do doktora. I życze zdrówka!
niepokojące objawy u kotki
Moja kotka ma najprawdopodbniej tasiemca, gdyż koło odbytu widać małe jego
członki, ma podawane leki ale to czasem graniczy z cudem, wyczuwa i nie chce
jeść.Ostatnio także pojawiło się niezbyt przyjemne w zapachu plamienie. Nie
wiemy co to może być, jeśli ktoś miał podobne objawy u swego kota prosimy o
rady. Dzięki
....głodnemu chleb na myśli, to do tej osoby, co jej moderator miał wyciąć. Jak
się nie ma członka na zawołanie, to nawet tasiemiec dobry...

Mój kot miał kiedyś tasiemca i tak to wyglądało jak opisujesz. Dostawał lekio
ile pamiętam dwukrotnie, ale nie pamietam, czy miał jakies dodatkowe objawy.
moze zadzwoń do weta, albo do Kliniki Małych Zwierząt SGGW. M
Taaaa, można się było domyśleć, że w tak cywilizowanym kraju jak Kanada, przed
wejściem trzeba wysterylizować psa, kota a nawet chomika. Przypuszczam, że
Indian, Murzynów i mieszańców też to obowiązuje. Zawsze to estetyczniej
zwłaszcza dla kobiet dbających o wygląd zewnętrzny, mieć
niewidoczne "pustocipie" niż zerwany skalp z głowy. Brrrr... a peruki drogie.
Myślę, że nam jeszcze daleko do Kanady i długo musimy się uczyć od nich
kultury, porządku i w zasadzie wszystkiego.... Przy okazji, jak im idzie
restauracja bizona, którego swego czasu wybili w zbożnym celu. Jak zapewne
wiesz był to wynik ideologii protestanckiej propagującej kult pracy. Indianie
nie chcieli brać łopat do ręki jak każdy bogobojny Niemiec czy Anglik więc
naturalnym jest, że trzeba ich było pozbawić pożywienia. Cholera, znowu miesza
się nam ta religia z gorącą miłością do zwierząt. Może nie wszyscy pojmują
głębię tych zagadnień ale żywię nadzieję, że po ok. 10 latach w Unii wszystko
stanie się jasne. Rozwiążemy problem szczekania, wyskakiwania za bramkę
ogrodzenia i w ogóle durnego biegania. Ja już mam nawet pomysły ale
poczekam.... może uda się je opatentować za parę euro. Póki co będę głosić
kastrację pcheł a zwłaszcza tasiemców, taki to dopiero potrafi naskładać jaj...
Oczywiście, że można, ale to trudne. Nie warto się tym za bardzo przejmować,
gdyż kocie i psie pasożyty ( tasiemiec, glista) są dostosowane do ich
fizjologii i jesli nawet pojawią się w naszym przewodzie pokarmowym ( brrr...)
to ze względu właśnie na różnice i w temperaturze i składzie pokarmu i soków
trawiennych nie pomieszkają tam długo - góra tydzień, dwa. Dopytywałam się o to
mojego lekarza, właśnie po odrobaczeniu kota, bo nie wiedziałam, czy i nas nie
trzeba i taką odpowiedź dostałam. Duzo łatwiej zwierzak może "złapać" coś od
człowieka.
ja przewozilam nasze znalezione koty z polski do niemiec i do tego potrzebowalam
tylko ksiazeczke z szczepieniami pierwsza kotka ma nawet zdjecie paszportowe
w ksiazeczce ale to bylo 5 lat, 2 lata temu drugi kot mial tylko normalna
ksiazeczke bez zdjecia. Jezdze do polski pare razy do roku z cala gromadka to
znaczy dwa koty i pies ,teraz maja niemieckie ksiazeczki od czerwca albo lipca
jest wymiana tych ksiazeczek na europejskie. bardzo ale to bardzo rzadko musimy
te ksiazeczki celnikom pokazywac.
Zycze ci dobrej podrozy z pieskiem i uwazaj na parkingach zeby tam nic niezlapal
(kleszczy , tasiemcow itp) raczej chodz z nim pare metrow dalej i nie kolo
plotow itp. gdzie nie ma ludzkich odchodow.
W artykule z POLITYKI pisze w skrócie:
-psy odrobaczać co najmniej co pół roku.
- piaskownice na noc czymś przykrywać aby psy i koty nie zanieczyszczały ich
(kto to zrobi na osiedlu?)
- po przyjściu z dworu, dzieci muszą myć ręce
- nie jeść jarzyn, owoców warzyw rosnących na wysokości do 50 cm
- larwa tej glizdy może przetrwać w ziemi 10 lat.
- toksokaroza najbardziej zagraża dzieciom, dorosłym mniej

Nie tak dawno temu był też w POLITYCE artykuł o tasiemcu bąblowcowym. To jest
dopiero zagrożenie.
Ludzie, nie ma co wariować, poddawać się panice.
Należy dbać o higienę, dbać o regularne odrobaczanie zwierząt i tyle.
trudno powiedzieć czy się zdążyło wchłonąć,bo nie wszystkie preparaty się
wchłaniają,niektóre dzialają tylko w jelicie i są niewchłanialne,to jak szybko
jelita przesuwają treść lub ile się wchłonie w ciągu godziny zależy od zdolnosci
osobniczych i wypelnienia pokarmem przewodu pokarmowego(choć u większości kotów
po godzinie zwykle preparat jest już poza żołądkiem,w jelicie-jeśli wymioty były
płytkie,tzn.tylko z żołądka a nie z jelit i nie było widać preparatu w
wymiocinach-to nie trzeba powtarzać)
jeśli chodzi o częstotliwość powtarzania to zależy ona od rodzaju preparatu i
rodzaju pasożytów-niektóre profilaktycznie podaje się jednorazowo,ale leczniczo
już np.3 dni pod rząd,niewchlanialne z jelit-jeśli kot je zwymiotuje można
powtórzyć nawet w tym samym dniu,jak się preparat dziś zdążył dojść do celu a
kot jest młody i ma glisty-to będzie je widać w ciągu najbliższych dni w
wymiocinach lub kale-jeśli będą to powtórka za 2 tygodnie

większość obecnych preparatów jest tak przygotowana,że nie wymaga przegłodznia
zwierzaka,ale najlepiej po podaniu leku dać tylko niedużą porcję-przegryzkę
(ok.1/3 dziennej porcji)a reszte dopiero po kilku godzinach,
przy tasiemcach najlepiej dawać jednak na czczo i przegłodzić pół dnia,bo one są
bardziej odporne na leczenie a w pustym jelicie lek nie będzie zbyt rozcieńczony)
Witam!
Na tasiemce odrobacza się raz, na glisty i podobne dwa razy. Jeśli kot był
odrobaczany na wszystko i nie miał okazji zarazić się tasiemcem ( od psa,
wychodzenia lub pcheł ) można już drugi raz nie odrobaczać na tasiemce. Na
glisty trzeba dwa razy w odstępie 10-14 dni. Jeśli ostatnie odrobaczanie było
dawno, znowu trzeba dwa razy (na glisty), bo osobniki, które w międzyczasie
dorosły mogły znowu złożyć jaja, a larwy rozłażą się po organizmie. Na glisty
wystarcza pyrantellum, które w odpowiedniej dawce jest całkowicie nieszkodliwe
dla kota. My używamy syropek dla dzieci zawierający ten środek, odrobaczamy
nawet młode kocięta bez sensacji.
Kot po szczepieniu powinien być przetrzymany bez kontaktów z nowymi przez około
dwa tygodnie, w tym czasie wytwarza się odporność. Dla kota niewychodzącego
wystarczy szczepionka potrójna, dla wychodzącego jeszcze białaczka i
ewentualnie wścieklizna. Sa to szczepionki inwazyjne, powodują czasem nowotwory
skóry w miejscu szczepienia, moim zdaniem lepiej żeby kot nie wychodził i nie
był na to szczepiony, bo "na wolności" zagrażają mu nie tylko nowotwory.
Pozdrawiam, Juliusz.
Sprawa dotyczy Pani Grazyny G. z Lodzi ktora sprzedala kota rasy syberyjskiej 4
miesiecznego kocurka.Kocurek ten wedlug ksiazeczki zdrowia nie byl odrobaczony.
nowa wlascicielka zauwazyla ze w kupce roi sie od robakow. Z opisu wynosimy ze
sa to tasiemce kocie. Kocurek ponadto nie jest kuwetkowy; siusia gdzie
popadnie. Zastanawia jego niska cena ok.700 zl. niewiadomo czym spowodowana tak
niska cena. Sprawa zostala zgloszona do lodzkiego SIB CLUBU. w najlepszym
przypadku skonczy sie ukaraniem pani G. w najgorszym zas....sami sie
domyslcie...

moja wiadomosc zostala troszke poprawiona przez jednego z adminow glownych
Kociaka nalezy w miarę szybko odrobaczyć,a potem zaszczepić.
Jeśli boisz się nadmiaru stresu,to poczekaj troszkę,aż mały poczuje się pewniej i wtedy idź do weta.Mozna wprawdzie dostac u weta środki na odrobacznie bez kota,mówiąc tylko dokładnie jak duży kociak,czy ma tasiemca,ale lepeiej by przeszedł ogólny przegląd u lekarza,który oceni jego stan zdrowia i dobierze odpowiednie leki na odrobaczenie,umówi się na szczepienie.
Potem możesz juz sama kupować-przy moich pięciu nie warto mi za każdym razem wozic ich na odrobaczanie.

Mam wykastrowane cztery kotki,jedna w tym momencie ma podane hormony,są wychodzące i nigdy nie miały problemu z niekastrowanymi,a żaden z kotów sąsiadów nie był poddawany temu zabiegowi.Wykastrowany kot zresztą nie czuje zbytniej potrzeby kontaktów z obcymi kotami.Wg.mnie ta 'inność'jest niezauwazalna dla kotów,nie są w najmniejszym stopniu zainteresowane zwierzakiem,który nie wydziela 'kuszącego zapachu'.Inną sprawą jest walka o terytorium i tu może do niej dojść niezaleznie od tego,czy koty kastrowane,czy nie.Moje mają na szczęście sporo miejsca i nawet między sobą podzieliły się ziemią;-)

Mam
nie intrygant, tylko rzetelny kretyn, ...
... niekwestionowany lider klasyfikacji najdurniejszych i najnudniejszych
przygłupów forum tego. Zajmuje się znęcaniem się nad zwierzętami (dokładnie
rzecz ujmując: wykręca koty ogonami oraz bije konie), cytowaniem bzdur,
nabijaniem liczników, zachwycaniem się własnym kretyństwem i zakładaniem teczek
w szesnastokartkowych zeszytach w kratkę na każdego forumiarza - w celu
przeciążenia i zawalenia podłogi w swoim brudnym mieszkanku. W każdym zeszyciku
kolejne wpisy oddziela pracowicie namalowanymi szlaczkami w koślawe grzybki.

Przez długi czas nieobecny, teraz na nieszczęście odkopany jako żywy trup,
zgniłe ścierwo po ostatniej wojnie forumowej, na użytek wątku-tasiemca.
Największy zaśmiecacz w historii FA, niestety, mnóstwo ludzi - zamiast go
rzetelnie olać - wpuszcza się w jakieś z nim sprawy. Powoduje to wyłącznie
unurzanie się w goownie.
piq napisał:

> ... niekwestionowany lider klasyfikacji najdurniejszych i najnudniejszych
> przygłupów forum tego. Zajmuje się znęcaniem się nad zwierzętami (dokładnie
> rzecz ujmując: wykręca koty ogonami oraz bije konie), cytowaniem bzdur,
> nabijaniem liczników, zachwycaniem się własnym kretyństwem i zakładaniem
teczek
>
> w szesnastokartkowych zeszytach w kratkę na każdego forumiarza - w celu
> przeciążenia i zawalenia podłogi w swoim brudnym mieszkanku. W każdym
zeszyciku
>
> kolejne wpisy oddziela pracowicie namalowanymi szlaczkami w koślawe grzybki.
>
> Przez długi czas nieobecny, teraz na nieszczęście odkopany jako żywy trup,
> zgniłe ścierwo po ostatniej wojnie forumowej, na użytek wątku-tasiemca.
> Największy zaśmiecacz w historii FA, niestety, mnóstwo ludzi - zamiast go
> rzetelnie olać - wpuszcza się w jakieś z nim sprawy. Powoduje to wyłącznie
> unurzanie się w goownie.

No zaraz, zaraz czy to on zalozyl ten watek?Czy to on Piotrqu wysylal do kogos
listy, podawal swoj numer telefonu zeby uwiarygodnic?
Jestes rzadno na forum, uwazasz, ze jak ktos juz zostal czarnym charakterem
to , tak ma byc do konca.
Wiesz ja tez kiedys Cie zle ocenilam, tyle, ze stac mnie na to by przyznac sie
do bledu.
Uprzejmie prosze sie nie rzucac torbami.
EDZIA
Musze przyznać, że juz podoba mi się to forum :). Sama jestem posiadaczką
jamniczki-Edzi, i dwóch kotek :). Edzia ma 13 lat ale jak na swój wiek dorze
sie trzyma- pewnie tez dlatego ze wychowywana z kotami musiała troche
ćwiczyć. Jestem juz trochę siwa ale dodaje mi to uroku. Tak jak kazda
wlascicielka uważam, ze moja Edzia jest jedyna na świecie. Kocham ja bardzo i
nie wyobrazam sobie, ze jej zabraknie ( choc niestety zdaje sobie sprawe z
jej wieku). Z chcecia tez pochwalimy sie zdjęciami. No i pozdrawiamy
wszystkich włascicieli "tasiemców" i samych zainteresowanycj :)))
A Polcia z tasiemcem, "proszę cię"? A cała rodzina Stasieńka? Te wszystkie
ciotki, które napychały żołądki do granic? To dopiero towarzycho :))))))))))))))))))
Czytałam te sześć tomów dwukrotnie. Żadna inna książka Nepomuckiej mnie już tak
nie porwała. Ale lubię także "Obrączkę ze słomy" i pozostałe dwie części. "Kotka
birmańska" - zwariowana i optymistyczna. "Floryda story" raz na zawsze wybiła mi
sny o Ameryce. A "Serafina i kochankowie" szła mi bardzo opornie.
Mnóstwo istnień ludzkich i zwierzęcych mi sie pochorowało: mąz dzis pierwszy
dzień po chorobie do pracy poszedł ale jeszcze nie bardzo się czuje. Brat po
rodzinnym weselu wylądował z zatruciem sałatkową. Bratowa (14 tydzień ciąży)
dzis wyszła ze szpitala ale jest w niewiele lepszej kondycji niż była. Dwoje
małych dzieci moich współpracowników jest w szpitalu dziecięcym i to sa poważne
sprawy. Do tego mój kot ma tasiemca i rzyga a pies mojego brata miał operowane
ucho. Na szczęście Jędrek i ja jesteśmy zdrowi.
lezka_z_posen napisała:

bo kot czeslawa to poszla robic za
> gwiazde hitu polsatu (wiec jej pewnie podziekowano za udzial w klanie),tytulu
> dokladnego nigdy nie pamietam,cos o kochaniu w tytule bylo.ale czym ta biedna
> wiesia zawinila,ze ja wysiudali??nie kasam.

'Ruchaj mnie ruchaj', czy jakoś tak to było. Wątki znikają, bo albo aktorzyny
się na 'gwiazdy' wybijają w innych produkcjach, albo zaczynają żądać jakiejś
koszmarnej kasy. Swoją drogą ciekawe, jak pójdzie drLubiczowi w negocjacjach, bo
ponoć się bardzo ceni ostatnio. W końcu to normalne, że w takich tasiemcach
ekipa się wymienia, ale czasami zamiast jakoś zgrabnie zakończyć, czy zawiesić
wątek wygląda tak, jakby scenarzystom zabrakło pomysłu.
dziękuję za odpowiedź. Nie nie mamy zwierząt w domu i raczej sporadyczny
kontakt z nimi, chociażby z tego względu, iż ja jestem alergikiem i jestem
uczulona m.in. na sierść zwierząt (kota).
Jeszcze jedno pytanie. Czy jesli po analizie kału okaże się, że jednak mamy
pasożyta w postaci tasiemca, jak bedzie przebiegac leczenie i czy przede
wszystkim latwo, szybko i "bezboleśnie" bedzie sie go mozna pozbyc?
Nasilaja sie u mnie objawy takie jak bole podbrzusza (podobne do tych podczas
okresu) oraz zawroty głowy i nudnosci.
MUCHY z PASOŻYTAMI na RAJSKIEJ. GROŹNE T/N?
Od 3 miesięcy jestem mieszkańcem osiedla. Zauważyłem dziwną rzecz.
Dookoła jest dość duża ilość much - niby nic dziwnego, zważywszy na
bliskość kauflandu (odpadki spożywcze itp.). Zdażyło mi się zabić
jedną dziwnie zachowującą się - przewracała się, laatała jak pijana.
Ku mojemu zdziwieniu z jej odwłoka oprócz wnętrzności wyszła
olbrzymia ilość małych cienkich robaków. To na pewno nie jej
potomstwo bo mucha jest jajorodna. Więc pasożyt.
Spróbowałem z następną - to samo. Troszkę się przestraszyłem i każdą
muchę która wlatuje mi do mieszkania .... no cóż likwiduję. Jak do
tej pory jakieś 80% jest zainfekowanych.
Wyczytałem że muchy są pośrednimi żywicielami tasiemców i włosieni.
Zastanawiam się czy powyższe jest jakimkolwiek zagrożeniem dla
ludzi. Dla zwierząt domowych jak koty - na pewno. Wszystkie koty
znajomych, włącznie z moimi uganiają się za muchami.
Czy ktoś wie coś na temat tych much lub ich ewentualnego pasożyta?
A oczywiście, zapomniałam napisać, że mój Bartuś miał przed postawieniem
diagnozy zrobione EKG i rentgen, co wykluczyło chorobę serca lub płuc.
Wcześniej miewał zapalenia płuc i oskrzeli (był kotem wolno żyjącym, kiedy go
zabrałam z krzaków, a pojawił się dosyć nagle, znienacka skądś, był w okropnym
stanie, bo i tasiemiec, i nicienie w płucach - może mylę z obleńcami, świerzb,
zapalenie płuc i zapalenie oskrzeli). Oczywiście po zrobieniu zdjęcia RTG (był
spokojniutki) tak bardzo się zestresował, że natychmiast zaczął się dusić,
sinieć i trzeba było poddać go tlenoterapii oraz podać leki w iniekcji.
Zrób zatem badania, o których pisze pani Ava i to jeśli możesz dosyć szybko.
Pozdrawiam. Wiesia
Tasiemiec u kota-prośba o szybką odpowiedz
Moja koleżanka mieszka na wsi i ma 2 koty. Wczoraj powiedziała mi ze wet
badał koty, oba mają tasiemca uzbrojonego i trzeba je uśpić bo tego się nie
da wyleczyć.Mi się jednak wydaje że można.więc pierwsze pytanie to jak to
jest z tym tasiemcem i co trzeba kotom podać? może ten wet to jakis
nieuk...acha proszę o szybka odpoweidz bo koty mają być jutro uśpione!
a drugie pytanie czy czlowiek moze się zarazić tym tasiemcem? tam jest małe
dziecko i koleżanka się o nie boi.
NO więc nie chcę się brzydko wyrazić na temat kompetencji tego lekarza, ale
większość środków odrobaczających tłucze tasiemce. Koty muszą być często
odrobaczane, dobrze by im było porządnie wyprać (a najlepiej wymienić)
legowiska, wyparzyć kuwety i często je czyścić, jeśli je mają, dziecku nie
pozwalać zjadać kocich kupek, ani lizać rąk, którymi głaskało koty.
Robaki u kota to coś całkiem normalnego i nie jest wcale tak trudno z tym
walczyć.
Lena, rany julek, co ten lekarz wygaduje! Kiedy ludzie mieli tasiemca
uzbrojonego i było to nagminne, to się tych ludzi też nie uśmiercało (rany, za
moich czasów, kiedy się tłukło świnie hodowane na ludzkim gó..e, bo jadły
wszystko - na białostoczczyźnie nie było drewnianych domków tylko szło się
właśnie do chlewu i tam co się oddało, to oddało się świni - znam z opowieści
mojej mamy). Nie idźcie z kotami do tego Mengele tylko poczekajcie - żyły do
dzisiaj, pożyją przez tydzień. Mój kot też po kawałku wykupkiwał człony
tasiemca.
Ja dostałam Pratel, kot miał biegunkę, zostawiał w tym te człony tasiemca, ale
przecież żyje!
Skąd jesteś? Może Ci w liście przysłać tabletki? To się nawet łatwo w liście
prześle. Tylko, niech Was nic nie kusi koty uśpić. Dla mnie ten weterynarz już
by nie istniał jako lekarz. To, że jest dziecko, to nie znaczy, że musi zjadać
kocie odchody, albo zjadać mięso kocie. Każdy może poderwać tasiemca, głównie z
wieprzowiny. Naprawdę każdego zabitego świniaka bada weterynarz i dopuszcza do
obrotu? Nie wierz weterynarzowi i broń życia kotów.
Skąd jesteś? Pozdrawiam
To niemożliwe zeby tak weterynarz tak powiedział. W ogóle wygląda mi to na
jakąs "dziwną" historię. Opowieść jest "z drugiej tęki" a wiec daje pole do
wyobraźni i przekręcania faktów.
1) podczas badania kliniznego nie da sie zdiagnozować ze kot jest zarobaczony
jakimikolwiek robakami; trzeba by zrobić badanie kału - no chyba - chyba że z
odbytu wyłażą ruszające się jeszcze człony tasiemca, ale to musiałoby być przy
bardzo intensywnej inwazji - no i nie dałoby się określić gatunku;
2) koty nie są zywicielami tasiemca uzbrojonego, są za to żywicielami kilku
innych gatunków tasiemców
3) zarobaczone koty odrobacza sie a nie usypia
4) czasami, rzadko, zdarza się że człowiek zarazi się jakimis robakami od kota,
jeśłi nie przstrzega zasad higieny osobistej i nie myje często rąk; wówczas
również i człowieka się odrobacza, nie uśmierca :)
Leki odrobaczajace działające na tasiemce można kupić w każdej lecznicy
weterynaryjnej i w każdej "ludzkiej" aptece.
Dziękuje wszystkim za odpowiedzi. Jest wiec tak, jak myslałam, że tasiemca da
się wyleczyć. Wiesia and Company: to nie są moje koty, ja ich nawet na oczy nie
widziałam, historię znam z opowieści kolezanki. Zaraz do niej dzwonię i powiem
co się dowiedziałam. Jeszcze raz dzięki.
lena36 napisała:

> Dziękuje wszystkim za odpowiedzi. Jest wiec tak, jak myslałam, że tasiemca da
> się wyleczyć. Wiesia and Company: to nie są moje koty, ja ich nawet na oczy
nie
>
> widziałam, historię znam z opowieści kolezanki. Zaraz do niej dzwonię i
powiem
> co się dowiedziałam. Jeszcze raz dzięki.

Leno, przede wszystkim uświadom koleżankę, że koty, zwłaszcza te, które
wychodzą, trzeba regularnie odrobaczać. I spróbuj może razem z nią znaleźć
innego weterynarza, bo do tego strach chodzić, jeśli zarobaczonego kota
chciałby uśpić. A co, jeśli kotu zdarzy się poważniejsza choroba???
Nie jestem ekspertem, ale przy moim odrobaczonym kocie, wziętym z krzaków,
lekarz zastosował Vetmint. Owszem, trochę pomogło. Zostawiał za sobą człony
tasiemca. Niestety, dalej kaszlał. Raz w wymiotach znalazłam coś jak długiego
tęgoryjca (białe, zwija się mało elastycznie, wygląda jak gruba żyłka nylonowa).
Profesor powiedział, że tu inne środki niewiele pomogą. Zastosowaliśmy Panacur,
potem się powtarza. I to dopiero pomogło. Ale i tak radził profesor, aby zrobić
kurację powtarzającą za minimum pół roku do roku (bo te tęgoryjce mogą się
otorbić w płucach).
Tak więc moje koty dostają Pratel, a tylko ten jeden dostaje Panacur.
Pozdrawiam. Zapytaj jeszcze swojego weterynarza, czy zalecałby Panacur.
POMÓŻCIE-KOT Z PIWNICY-CZY CHORY?
Hej ostatnio w mojej klatce pojawił się kotek - pers, bezdomny :( Na początku
niesmialo chodził po klatce, ale zawsze przychodziłna 3 pietro, tam gdzie
akurat mieszkam. Mama i ja zaczęłyśmy go podkarmiać, w związku z czym
przychodzi codziennie :) Juz się nawet oswoil z nami, daje się głaskać,
ociera sie o nogi jak dajemy mu jesc, gada po kociemu, jak się do niego cos
powie :) Spi w doniczce u nas na pietrze :) Widac ze był wychowywany przez
ludzi i albo uciekl albo ktos go wyrzucił.
Jedyną niepokojacą rzeczą jest brak siersci w okolicach dolnej częsci
kregosłupa. Siersc jest wyrwana, i przylepiona wisi na bokach ;( W miejscu
gdzie nie ma sierci nei ma zadnych ran, po prostu skora. Ostatnio zalozylam
rekawiczki i dokladnie przejzalam mu siersc, jest zupelnie czysta, nie ma
jajek pchel, nie widac zadnych niepokojacych zyjąet. Nie wiem co to jest, bo
podkarmiamy go juz 3 tygodnie, i w sumie nie porasta mu ten grzbiet.Dodatkowo
jest przerazliwie chudy - od 3 tygodni ma caly dzien karme w misce, i dwa
razy dziennie dostaje po saszetce mokrego jedzenia i nic nie przytyl - czy to
oznacza ze moze miec robaki albo jakiegos tasiemca? Poza tym często wystawia
jezyk, tak leciutko z pyszczka - co to oznacza? Mama zabierze go do lekarza
niedlugo, ale i tak chcialabym wiedziec wiec jesli mozecie mi pomoc to
napiszcie. Kot jest na prawde kochany :)
Odrobaczenie znalezionego kotka przeprowadza się chyba dwa razy w odstępie
tygodnia - wet o tym Ci powie. To, co zwymiotował, to na pewno robaki.
Rozumoem, że kotek będzie odrobaczany w poniedziałek - powiedz mu o tym,
popatrz czy koło pupki nie na czegos podobnego do ziaren owsa - może być
tasiemiec. Powodzenia w wychowywaniu nowego domownika :))
Tak,Annskr ma rację,kotek jest zarobaczony
i ma robali sporo,skoro wymiotuje nimi.
Potrzebna jest seria odrobaczeń,potem również
trzeba go regularnie odrobaczać.W przewodzie
pokarmowym kota żyją glisty,tasiemce i całe
mnóstwo innych robali,w róznych narządach np.
w płucach składają jaja-to normalne,ale trzeba
je likwidować,bo mogą stać się przyczyną
chorób zwierzaka,hamować jego rozwój.
Jeśli kotek będzie kotem wychodzącym musisz
go odrobaczać co najmniej raz na trzy miesiące,
a jeśli tylko domowym co pół roku.Pasożyty
zewnętrzne zwiekszają ryzyko wewnetrznych-
ze zjedzoną pchłą np.może dostać się do
organizmu jeden z tasiemców,inne robale
z narządów wewnętrznych gryzonia,w surowym
mięsie,ot ze środowiska.Swoje wychodzące
koty odrobaczam regularnie.
niestety, tasiemiec:(
Witam,
niedawno dokociłam się 9-tygodniowym kociakiem. To kotek z adopcji,
wyleczony, po kocim katarze, odrobaczony i odpchlony. Tydzień temu, kiedy go
dostałam, zaaplikowaliśmy mu jeszcze stronhold, i to samo mojej dwuletniej
kotce. W sobotę zabrałam małego na szczepienie i pani doktor stwierdziła
(kocio ma b. duży brzuszek, biegunki), że mały może mieć tasiemca. Dostał
aniprazol w zastrzyku, a dla kocicy - gdybym w kale małego znalazła
podejrzane człony - dostałam anipracit. No i zaczęło się: w kilka godzin po
zastrzyku kotek wylądował w kuwecie, a jego kupka była pełna żółtych kuleczek
wielkości pestek truskawek; to samo w kupie kotki, więc zaraz zaczęłam
podawać jej anipracit... Pani dr potwierdziła, że tak wyglada wydalany
tasiemiec, choć ja spodziewałam się czonów jak ziarnka ryżu... POwtórna akcja
odrobaczania ma być za miesiąc, czy nie powinno to być za 2 tygodnie?
Zmieniam codziennie kocie posałania, myję kuwety domestosem, jak jeszcze
zadbać o to, by koty uniknęły powtórnego zarażenia? Z góry dziękuję za
odpowiedź.
No nie wiem,czy to serek,moje lubią,jedzą,a i ja chętnie
podaję im,głęboko wierząc w dobrodziejstwa serka szczególnie
dla maluchów;-)/to takie skrzywienie po psie,który musiał jeść
dużo serka/.Nie zauważyłam jednak w kupencjach po serku
'nasionek'.Może zjadły coś,czego nie dało się strawić,
albo są jakieś robale tak wyglądające.
Kiedyś przestraszyła mnie ogromiasta kupa obok mojego domu,
wyglądała jakby składała się z samych okrągłych robali,
moje koty biegają,psiura też tam może wyjść,więc zabrałam
sie do sprzątania tego po psie,który często do nas przybiegał
w odwiedziny i zawsze załatwiał się.To nie były robale,tylko
kasza-ktoś karmił psa kaszą,a wiadomo,że cięzkostrawna,więc
wydalił ją w całości.
Poza tym nie w każdych kocich odchodach są możliwe do
zobaczenia robale,z reguły koty pozbywają się nadmiaru
przez zwymiotowanie,z kupą,tasiemiec zaś często wyłazi
z odbytu w postaci pojedynczego członu.Dopiero
laboratoryjne badanie odchodów daje pewność.
Kupy w kuwetach znowu czyste, choć rzadkie (nie wiem, którego kota przestawić na
dietę, więc oboje dotali dziś kurczka z ryżem). No nic, powtórzę za 3 tygodnie
odrobaczanie. A co do badań laboratoryjnych: w czasie sterylki wet podejrzała
jelita kotki i wyglądały tak, jak u zarobaczonych kotów. Zrobiłam więc jej
trzykrotnie badanie kału: niczego nie znaleziono... Teraz znów ta historia z
tasiemcem u małego... Już sama nie wiem, może one mają obcych, tylko egzemplarze
odporne na odrobaczanie. Będę dalej czuwać. Dziękuję za wszystkie rady.
Okres prepatenty u tasiemców, których jest bardzo wiele rodzajów - choć
częściej spotyka się je u psów niż u kotów są dość długie. Przeciętnie trwają
około 3-6tygodni stąd powtórka odrobaczania za miesiąc. Nie ma sensu wcześniej
truć zwierzaka. Nie konieczne też, owo odrobaczanie będzie ostatnie :(.
Dobrze by było wykonaż badania kału w kierunku pasożyta po drugim odrobaczeniu
aby upewnić się czy oby napewno kał jest czysty.
Pozdrawiam - ava
Jeśli dajesz im ryż, to lepiej żeby to były płatki ryżowe, czyli ryż
błyskawiczny, a nie ziarenka.

kawka1 napisała:

> Kupy w kuwetach znowu czyste, choć rzadkie (nie wiem, którego kota przestawić
n
> a
> dietę, więc oboje dotali dziś kurczka z ryżem). No nic, powtórzę za 3 tygodnie
> odrobaczanie. A co do badań laboratoryjnych: w czasie sterylki wet podejrzała
> jelita kotki i wyglądały tak, jak u zarobaczonych kotów. Zrobiłam więc jej
> trzykrotnie badanie kału: niczego nie znaleziono... Teraz znów ta historia z
> tasiemcem u małego... Już sama nie wiem, może one mają obcych, tylko
egzemplarz
> e
> odporne na odrobaczanie. Będę dalej czuwać. Dziękuję za wszystkie rady.
Witaj!
Ja moje koty odrobaczam dosyć rzadko, robaki mają raczej koty nowo
przygarniane, czasem nawet trzeba odrobaczanie na glisty powtarzać
kilkakrotnie. Jeśli koty są odpchlone, tasiemcem w domu raczej się nie zarażą,
a na glisty jest bardzo skuteczny i nieszkodliwy środek pyrantellum ( ja używam
zgodnie z zaleceniem lekarza syropku dla dzieci ), zapytaj tylko swojego
lekarza o dawkowanie.
Jakoś nie wierzę w te jaja na dywanie, myślę, że tam długo nie przetrwają,
jeśli nawet się znajdą, bo jest za sucho. Nigdy nie sprzątałem specjalnie
mieszkania z tego powodu, ale fakt, że z powodu sporej ilości kotów sprzątam
często. I nie mam dywanów.
A może masz również w domu psa? Wtedy sprawa wygląda inaczej, pies może
zarobaczać Twojego kota systematycznie ...
Pozdrawiam, Juliusz.
Oczywiscie odrobaczanie kota należy przeprowadzic natychmiast po zauważnieu w
kale kota długich wijącyh się glist lub krótkich pełzajacych członów tasiemca.
Jesłi nic takiego nie widać, to, wedle zaleceń producentów środów
odrobaczajacych, profilaktyczne odrobaczanie powinno się to robić co 3
miesiace; aczkolwiek moim osobistym zdaniem nie ma potrzeby odrobaczać kota
częściej niż co 6 miesiecy.
Witaj!
Choroba kociego pazura zdarza się dosyć rzadko, ale jeśli już, to wytwarza się
odporność na wiele lat. Może zresztą to nie była choroba kociego pazura tylko
zwykła infekcja. Tak czy inaczej, zdarza się, że kot drapnie i trzeba się z tym
liczyć. Po zadrapaniu ranki powinno się posmarować jodyną, jeśli mimo to
powstaje opuchlizna, przyłożyć okład z riwanolu. Tak radzą weterynarze i to
jest skuteczne.
Koty trzeba odrobaczać co jakiś czas, nie ma gwarancji, że nie przyniesiesz jaj
glist np. na butach. Pyrantellum jest środkiem bardzo skutecznym właśnie na
glisty, ja stosują to prawie wyłącznie, jeśli nie ma podejrzenia o tasiemce, na
które nie działa.
Małych dzieci nie można pozostawiać ze zwierzęciem bez opieki. Większe należy
nauczyć łagodnej zabawy z kotem, aby nie używał pazurków. Nie pozbywaj się
kota, traktuj go łagodnie i nie pozwalaj na "zabawę" rękami, od tego są
zabawki. Ręce są do pieszczot, głaskania, podawania jedzenia. Kot przyzwyczai
się do tego i nie będzie drapał.
Pozdrawiam, Juliusz.
tasiemiec u kota
Przeczytałam wszystkie strony i niewiele znalazłam o tasiemcu.Zauważyłam przy
odbycie mojego kocura na futerku coś jakby zirenka ryżu.Wyczytałam w
internecie że to może być tasiemiec.Zadzwoniłam do naszego weterynarza po
czym kupiłam 1 szt. tabletkę o nazwie PRATEL(byc może jest to końcówka nazwy
bo tabletka została oddarta z całego listka).Pół dostał od razu drugie pół za
10 dni.Po kilku dniach zniknęły cząstki tego bydlaka(tzn.tasiemca).Proszę o
podpowiedz czy to skuteczny lek i czy nic nam nie grozi.Dodam że przez
tydzień kot nie był głaskany i zachowywałam się jakby był trędowaty aż było
mi go szkoda.Co chwila myliśmy ręce.Kot cały czas nosi obrożę przeciwpchelną
ale ma kontakt z innymi kotami(nieraz stoczy z nimi walkę) i z psami z
którymi się lubi.Spędza więcej czasu na podwórku a w domu tylko nas odwiedza
i ucina drzemkę.Czy po drugiej dawce tabletki kolejne odrobaczanie za 3 m-ce?
Zarobaczenie tasiemcem zwalcza sie rutynowo przy użyciu prazikwantelu jako
substancji czynnej; jako że wymienony przez Ciebie preparat zawiera
prazikwantel, sądzę, że podziałał skutecznie, czyli wybił wszystkie postacie
dorosłe. Jednak ponieważ najkrótszy okres rozwoju postaci dorosłej z jaja to 21
dni, sugeruję, abys po tej dawce za 10 dni podała kolejną, czyli trzecią, za 2
tygodnie. Co oczywiscie nie zmienia faktu, że następne odrobaczenie - miejmy
nadzieję już tylko profilaktyczne - może się odbyć za 3 miesiace.
Zarobaczenie człowieka od kota tasiemcem zdarza sie rzadko, ale jakieś ryzyko
zawsze istnieje. Jeśłi kuweta sprzątana jest codziennie, a domownicy dbają o
higienę, częste mycie rąk itp. to ryzyko zarobaczenia jest znikome.
Witam i dziekuje za odpowiedz
Od miesiaca mam dorosla kotke " z odzysku ".
Poprzednia wlascielka zapewniala ze byla odrobaczona
wysterylizowana.
Kotka "zgubila" male czlony tasiemca / 1 cm/- jak sie okazalo.
Zapakowalam toto do sloika i do lekarza.
Tasiemiec!!
Ma brac po 1/2 tabletki aniprazolu przez 3 dni
i po 2 tygodniach trzeba to powtorzyc.
Czy to wystarczy? Po jakim czasie powtorzyc?
Czy my , domownicy , nie moglismy sie zarazic/
Kotka jest wszedzie tam gdzie ludzie; kanapy, poduszki
nawet spala na koldrze w nogach.
I kiedy mieszkanie dokladnie posprzatac: po 1 dawce czy po 3?
A co ze zwirkiem w kuwecie- wymienic po tej 3 dawce i wtedy kuwete
wyparzyc?
Kotka jest puszysta i grubiutka, je wlasciwie tylko
suche karmy z wyzszej polki,
czasami odrobine wedliny i surowej piersi kurzej, troche smietany.
Musze jakos urozmaicic jej jedzenie - wiem.
Nie mam doswiadczen " kocich"
Pozdrawiam
Witam.
Ryzyko zarażenia się od kota tasiemcem jest małe, szcególnie przy zachowaniu
podstawowych zasad higieny. Kuwetę warto sprzatać codziennie. Należy także
pamietać o myciu rąk, zwłaszcza przed jedzeniem.
Przy zachowaniu higieny ryzyko zarażenia jest właściwie minimalne.
Zalecone odrobaczanie powinno wystarczyć, ale mozna po zakończeniu odrobaczania
wykonać badanie parazytologiczne kału , by upewnić się , czy kot został całkiem
odrobaczony. Jeśli wszystko będzie w porządku to następne odrobaczanie za trzy
miesiące.
Pozdrawiam - Gagik
Najpewniej człony tasiemca.Idź do weta z kotem
lub bez,ale musisz wiedzieć,ile kot waży i porozmawiaj
o odpowiednim odrobaczniu.
Człony tasiemca po wysuszeniu są podobne do ziarenek ryżu.
Ja odrobaczam np. pratelem,aniprazolem.
www.molosy.pl/strona_glowna/wet/porady_wet/preparaty_odrobaczajace_azorek.htm
To że kot drapie ogon i go gryzie świadczy o tym, że skóra na ogonie po prostu
starsznie go swędzi. Teraz należałoby zastanowić się co jest przyczyną tego
świądu. być moze kot ma pchły lub inne pasożyty skóry? Trzeba byłoby dokładnie
obejrzeć skórę pod tym kątem, czasami nie widac pcheł ale widać ich odchody, co
jest wystarczajacym powodem do odpchlenia i przy okazji odrobaczenia kota
(pchły roznosza tasiemce).
Jeśłi kurajca przeciwpchelna nie pomogłaby nalżałoby się zastanowic, czy
przyczyną świądu nie jest jakies zakażenie bakteryjne albo grzybicze. Jeśłi
przyczny bakteryjne i grzybicze zostały wykluczone, trzeba by wziąć pod uwagę
uczulenie, czyli alergię na coś z czym kot się styka na codzień. Czasami trudno
ustalić tę przyczyne alergii; być może to sucha karma która dostaje kot, a może
kot zosatł potraktowany przez kogoś drażniącą substancją, która do tej pory
drażni skórę na ogonie.
Prócz dokładnej diagnostyki kotu należą sie zastrzyki przeciwświądowe; bardzo
dobry pomysł był z tym kołnierzem. Zamiast gencjany proponowałabym jodynę;
przydałoby się tez zastosować miejscowo jakąś maść działająca bakteriobójczo i
mykobójczo.
tasiemiec u 4.5 miesięcznego kotka
Moja kotka ma tasiemca.Stwierdził to wczoraj weterynarz.Pojawił się ten robal
po odrobaczaniu, a ponieważ w kupce są białe ziarenka wielkości ryżu lekarz
stwierdził, że to jeszcze nie koniec historii i ciągle jest odrobaczana co 2
tygodnie. Kicia ma biegunke, nie cały czas, ale dość często - lekarz
powiedział, że może to być związane z tym robalem. Ale też po wczorajszym
odrobaczaniu (a wcześniej też tak bylo ale tylko jak miała biegunkę) kicia
wypróżnia siępoza kuwetą (pokój, kuchnia). Czy to może być związane z jej
chorobą? Na początku bardzo szybko nauczyła się korzystać z kuwety i nie bylo
problemu. POtem jej się zdarzyło ze 2 razy, ale być może to już był tasiemiec
w małej postaci. Z siusianiem nie ma problemu.I co robić oprócz regularnego
odrobaczania? Czy ja mogę się zarazić?
Bardzo proszę o odpowiedź.
Tak często bywa, że gdy kot ma biegunke to zaczyna się wyprózniac także poza
kuwetą. Wówczas kuweta zwykle kojarzy mu się z bólem jelit podczas oddawania
kału; czasami także kuweta jest zbyt rzadko sprzątana (w czasie biegunki kuweta
powinna byc sprzątana kilka razy dziennnie, by kot nie miał możliwości wchodzić
w swoje wcześniejsze wilgotne odchody - wówczas zniechęca się do kuwety).
Na tasiemca najlepsze jest conajmniej dwukrotne odrobaczenie odpowiednim
środkiem. A czy kot dostaje do jedzenia ryż?
Jeśłi chodzi o możliwość przeniesienia się tasiemca na człowieka - owszem,
takie ryzyko istnieje, ale jest bardzo mało prawdopodobne - w przypadku robaków
jelitowych istnieje swoistość gatunkowa. Kot ma swego tasiemca, a człowiek
swego.
Witam,
Może rozgniataj ten ryż po ugotowaniu i może wtedy okaże się, że Twój kot nie
ma już ryżu w kupce. Koty źle trawią węglowodany. Wszystkie znane mi środki
odrobaczające na tasiemce stosowane są tylko raz, ponieważ tasiemiec nie
rozmnaża się wewnątrz organizmu, wydala tylko jaja. Otruty zdycha i koniec.
Inaczej sprawa wygląda z obleńcami, np. glisty, których larwy wędrują po
organizmie i wracają do przewodu pokarmowego, gdzie dopiero jako dorosłe
osobniki mogą być wytrute. Dlatego na glisty odrobacza się dwukrotnie, pierwsze
zabija dorosłe osobniki, drugie po dwóch tygodniach, te, które wróciły do
przewodu pokarmowego, a jeszcze nie zdążyły dojrzeć, żeby się rozmnożyć. Może
Twój kot wcale nie miał tasiemca?
Na biegunkę daj kotu kilkakrotnie po ćwierć tabletki taniny, raz dziennie. To
łagodny środek przeciwbiegunkowy, ma działanie ściągające i pochłania toksyny.
Pozdrawiam, Juliusz.
Czy było robione badanie kału? Czy w kale było widac żywe lub martwe człony
tasiemca? Takie człony wyglądają jak kawałek ucietej białej płaskiej tasiemki.
Tylko stwierdzenie żywego, ruszajacego się członu tasiemca w kale lub martwych
członów w postaci kawałków białej tasiemki mogą upowazniać do postawienia
rozpoznania zarobaczenia tasiemcem. Natomaist to co widzieliscie, czyli małe
białe ziarenka to najprawdopodobniej niestrawiony do końca ryż.
W tym przypadku najlepiej byłoby zrobić jej badanie kału. Być moze ta biegunka
wynika z zupełnie czegoś innego niz zarobaczenie, może to być np. nietolerancja
pokarmowa na coś w karmie, a może być np. kokcydioza. U kotów kokcydioza jest
bardzo powszechna i nie zwlacza jej powszechnie stosowane środki odrobaczające.
Tak więc radziłabym zrobić badanie kału z uwzględnieniem kokcydiozy.
Zamiast ryżu z marchewka lepiej byłoby przejść na gotową, specjalistyczną dietę
wetrynaryjną przeznaczoną dla kotów z problemami żołądkowo-jelitowymi. Czy Twój
wet ma w swojej ofercie diety lecznicze?

>